Mińsk chce pójść w ślady innych byłych republik radzieckich – Rosji, Kazachstanu i Ukrainy – które zamierzają wyemitować swoje obligacje za granicą. 

„Jesteśmy otwarci na oferty ze strony potencjalnych organizatorów emisji. Myślimy o rozlokowaniu papierów w przyszłym roku i wiemy, że inwestorzy są tym zainteresowani” – mówi Pawel Ladik, doradca białoruskiego ministra finansów Andrieja Charkowca. 

Licząca 10 mln ludności Białoruś z gospodarką porównywalną pod względem wielkości do Sudanu, posiada w Moody’s Inwestor Service rating B1, czyli cztery szczeble poniżej kategorii inwestycyjnej, co jest równoważne z ratingiem B+ w agencji Standard & Poor’s, na równi z Bośnią i Hercegowiną oraz Ghaną.

Białoruś już prowadzi rozmowy z Sbierbankiem, największym kredytodawcą w Rosji, na temat pomocy przy sprzedaży obligacji – powiedział Ladik, który nie chciał jednak ujawnić wielkości planowanej emisji.

Rząd białoruski odłożył plany emisji euroobligacji w listopadzie zeszłego roku z powodu zmieszania na globalnych rynkach finansowych. W tym roku Mińsk został zmuszony do zaciągnięcia pożyczki w kwocie 2,23 mld dolarów od Międzynarodowego Funduszu Walutowego w celu sprostania wydatkom, gdyż dochody z eksportu mocno spadły.

Sąsiednia Rosja zamierza wyemitować za granicą obligacje na łączną kwotę 18 mld euro, Ukraina zabiega o emisji w przyszłym roku obligacji na kwotę 2 mld dolarów, a Kazachstan chce się zapożyczyć na sumę 500 mln dolarów.  W przeciwieństwie do Białorusi, kraje te już oferowały swoje bony skarbowe za granicą; Rosja ostatni raz uczyniła to przed 1998 rokiem, Kazachstan w roku 2000, a Ukraina w 2007 roku.