Daimler rzuca tym samym wyzwanie odwiecznemu rywalowi – BMW. Daimler chce przede wszystkim poprawić efektywność spalania w swych pojazdach, gdyż wypada w tym o wiele gorzej niż rywal z Monachium. Jeśli w silnikach Mercedesów produkowanych przez Daimlera do 2015 r. poziom emisji dwutlenku węgla nie spadnie z obecnych 160 g/km do 130 g/km, na koncern może zostać nałożona kara ze strony Unii Europejskiej.

„Nasza różnica wobec BMW znacznie spadnie, a wkrótce zniknie” - zapewnia prezes Daimlera Dieter Zetschke. Jego zdaniem Daimler nie tylko, że „sprosta normom, ale je przekroczy”. Tym bardziej, że „ze strony klientów rośnie zainteresowanie coraz mniejszym spalaniem i ma to kluczy wpływ na decyzje o kupnie auta”.

Szef Daimlera planuje postawić przede wszystkim na młodego klienta, który poszukuje gabarytowo małych i oszczędnych pojazdów. „Chociażby dlatego zbudujemy nowe auto klasy B, które będzie niewielkie, adresowane do tego samego odbiorcy, co dzisiaj. Trzy inne modele będą zmierzały w tym samym kierunku w innych segmentach rynku, łamiąc dotychczasowe bariery” – przekonuje Zetschke.

Ważnym rynkiem dla koncernu ze Stuttgartu są Chiny. Tam sprzedaż Mercedesów skoczyła po 10 miesiącach o 48 proc., do 53,3 tys. samochodów. Audi w tym samym czasie sprzedał 123 tys. pojazdów, a BMW 72 tys. aut.

„Zakładamy, że na tym rynku wkrótce przegonimy BMW” – mówi Zetsche. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż koncern z Monachium podał właśnie, że zbuduje w Chinach nową fabrykę aut o mocy 100 tys. sztuk rocznie do końca 2010 r. i podwoi moce już istniejącej do 75 tys. samochodów rocznie.