Może czytają je potencjalni pracodawcy, nawet jeśli aktualnie nie szukasz pracy. Z tego faktu – a także z niepewności zatrudnienia i stosunkowo wysokiej rotacji pracowników, jakie cechują współczesny rynek pracy – płynie wniosek, że dziś do pisania CV trzeba się przyłożyć bardziej niż kiedykolwiek. Powiecie: Przecież to tylko przebieg pracy zawodowej, w odwrotnej kolejności! Już nie. Współczesne CV ma mówić nie tyle o tym, skąd przychodzisz, ile o tym, dokąd zmierzasz i co masz do zaoferowania. – To ma być twoja witryna wystawowa: ma pokazać, czym jesteś i co proponujesz – mówi James Phillips, starszy doradca w firmie The Fuller CV, świadczącej usługi pisania CV.

Elisabeth Marx, partner w spółce Heidrick & Struggles, zajmującej się rekrutacją pracowników na stanowiska kierownicze, podkreśla, że gdy chodzi o obsadę najwyższych stanowisk, potencjalni pracodawcy patrzą na najważniejsze dokonania kandydata: – Interesują nas takie osiągnięcia, jak udane zarządzanie zmianami, restrukturyzacja, działalność zagraniczna, wyprowadzanie nierentownych firm na prostą, wkład we wzrost firmy.

Na co trzeba szczególnie uważać?

Po pierwsze, bądź uczciwy i nie przesadzaj. Rozwój elektronicznych baz danych oznacza, że rozmijanie się z prawdą (wyolbrzymione osiągnięcia naukowe itp.) łatwo wychodzi na jaw. Trzeba także wystrzegać się drobniejszych nieścisłości: na przykład, nie brać z sufitu okresów zatrudnienia, gdy nie pamiętasz dokładnych dat – radzi Sonja Stockton, kierująca działem zatrudnienia w PwC. – Nawet niewinne pomyłki mogą uruchomić dzwonki alarmowe, gdy dział zasobów ludzkich przeprowadza selekcję twojego podania – ostrzega.

Pani Marx mówi, że „mniej, znaczy więcej”. – Niekiedy dostajemy CV na 20 stron, a tymczasem dla najwyższego szczebla kierowniczego dwie strony to maksimum – a lepiej, żeby była jedna. James Phillips dodaje, że to minimalistyczne podejście obowiązuje także w odniesieniu do redakcji tekstu. – Często CV są przegadane, pełne banałów, a tymczasem liczy się jasność i zwięzłość – mówi.

Czy powinienem sam pisać CV?

Za tym rozwiązaniem przemawia fakt, że nikt nie zna cię lepiej niż ty sam. Jednak są także bardzo ważkie argumenty kontra – choćby ten, że jeżeli robisz coś raz na pięć lat, to prawdopodobieństwo, że jesteś w tym dobry, jest znikome. Jeżeli masz strawić cztery dni na pisaniu CV, to może lepiej zapłać komuś, kto zrobi to profesjonalnie. Zwolenników tego ostatniego rozwiązania obsłużą firmy, takie jak wspomniana już The Fuller CV i The CV House w Wielkiej Brytanii czy ResumeWriters. com i TheLadders w USA. Często także łowcy głów i agencje rekrutacyjne są gotowi popracować z tobą nad wypolerowaniem zawodowego życiorysu. Nawet jeśli sam piszesz CV, warto postarać się o „recenzenta” – najlepiej kogoś, kto obserwował cię w zawodowej roli.

Czy oczekiwania co do CV różnią się w zależności od kraju?

Pani Marx wyjaśnia, że na najwyższym poziomie hierarchii zawodowej przyjął się wspólny międzynarodowy styl. Natomiast na poziomie średniego kierownictwa ciągle jeszcze występują lokalne różnice. – Na przykład Niemcy często nadal dołączają do CV zdjęcie – mówi, i dodaje – Amerykanie, nastawieni na prezentację i sprzedaż, na ogół idą przebojem w swoich CV.

Coś jeszcze? Wystrzegaj się głupiego efekciarstwa. Pracodawcy nie chcą wyszukanej czcionki ani opisu twoich domowych zwierzaków w rubryce pozazawodowe zainteresowania. I niech cię nie najdzie pokusa sprokurowania wideo-CV w rodzaju niesławnego „Niemożliwe? Nie ma czegoś takiego!” – podania, z jakim w 2006 r. Aleksey Vayner wystąpił do UBS. Ten dokument stał się szlagierem na YouTube, chociaż nie w takim sensie, na jaki pan Vayner liczył.