To już kolejna licytacja majątku Madoffa, który odsiaduje wyrok 150 lat pozbawienia wolności za ogromnej skali oszustwa finansowe. Pieniądze z aukcji przeznaczone są dla ofiar jego gigantycznej piramidy finansowej.

Równolegle do aukcji w nowojorskim Hotelu Sheraton, licytacja trwała także w internecie. Rzeczami osobistymi należącymi do Madoffa i jego żony Ruth zainteresowanych było ponad 2 tys. kolekcjonerów i handlarzy. Wygórowane ceny niektórych przedmiotów zaskoczyły nawet samych organizatorów aukcji.

„Ludzi intryguje zła sława właściciela rzeczy i to właśnie za niebanalne pochodzenie tych przedmiotów płacili ceny znacznie wyższe od wywoławczych” – powiedział agencji Bloomberg Sherwin Robin, jeden z uczestników aukcji.

Hitem licytacji okazały się 14-karatowe brylantowe kolczyki Ruth Madoff, których nabywca zapłacił za nie 70 tys. dol. Sportowa kurtka NY Mets z wyszytym na plecach nazwiskiem Madoffa została wylicytowana za 14,5 tys. dol., czyli za dwudziestokrotność ceny wywoławczej. Największą część wystawionych na aukcji rzeczy stanowiły zegarki należące do byłego finansisty. Szczególne zainteresowanie wzbudził 18-karatowy złoty Rolex o nazwie „Prisoner Watch” . Zegarek, który niewątpliwie przydałby się teraz Madoffowi w więziennej celi, został sprzedany za 65 tys. dol.

Oprócz zegarków takich marek jak Rolex i Cartier, na aukcji znalazły się również liczne torebki Ruth Madoff od Chanel, Prady czy Louis Vuitton, papeteria z nadrukiem “Bernard L. Madoff Securities” oraz skórzany portfel z inicjałami oszusta.

Do sprzedaży pozostały jeszcze łodzie oraz jachty Madoffa i jego wspólnika Franka DiPascali, które już 17 listopada staną się przedmiotem kolejnej aukcji.

Wszystkie licytowane rzeczy trafiły na aukcję prosto z apartamentu Bernarda Madoffa na Manhattanie oraz z jego domu w Montauk. Całkowity dochód z aukcji przekroczył 900 tys. dol., wobec przewidywanych 470 tys. dol.