Komisja Europejska podejrzewa, że te umowy mogą przywiązywać użytkowników, takich jak wielkie banki, do współpracy z tą agencją i dostawcą danych, z naruszeniem przepisów o przeciwdziałaniu praktykom monopolistycznym. Komisja wyraziła obawy, że Thomson Reuters może mieć dominującą pozycję jako dostawca danych rynkowych w czasie rzeczywistym, takich jak notowania giełdowe, i nadużywać jej poprzez wprowadzanie w umowach klauzul ograniczających.

Próba przywiązania klientów

Zdaniem unijnych urzędników to mogłoby znaczyć, że klienci są przywiązani do Reuters ze względu na czasochłonność i koszty przeredagowania lub przekonfigurowania użytkowych programów komputerowych.

Agencja potwierdziła, że otrzymała od Komisji pytania dotyczące stosowania kodów oświadczyła, że zamierza współpracować. – Dane Thomson Reuters są wiarygodnie i stale identyfikowane przez zarządzany kod, który tworzymy i utrzymujemy dla potrzeb światowej nawigacji przekazywanych przez nas treści – utrzymuje spółka.

Wątpliwości analityków

Komisja zakomunikowała, że dochodzenie wszczęła z urzędu, a nie na podstawie skargi osoby trzeciej. Urzędnicy Komisji powiedzieli, że wydaje się, iż sprawa wypłynęła podczas badania fuzji Thomson Reuters, chociaż nie miała wpływu na tę transakcję.

W notatce analitycznej Citi komentuje: – Z naszego punktu widzenia wcale nie jest pewne, czy to dochodzenie nie jest bezprzedmiotowe. Technicznie to jest ich własność intelektualna, tak jak kody Bloomberg są własnością Bloomberg.

Fakty są takie, że istnieje wiele różnych systemów kodyfikacji i nie bardzo wiadomo, w jaki sposób Thomas Reuters mogłaby uniemożliwić mapowanie. Poza tym platforma technologiczna Reuters ma otwartą architekturę, która pozwala użytkownikom nakładać własne aplikacje na produkty Reuters. To zdecydowanie nie jest zamknięta platforma, w przeciwieństwie do platform innych dostawców systemów pobierania danych, zwłaszcza Bloomberga.