W minioną środę na niejawnym posiedzeniu urzędująca jeszcze Komisja Europejska miała przyjąć dokument zakładający, że po 2013 roku priorytetem wydatków z unijnego budżetu nie byłaby już pomoc biednym regionom i obszarom wiejskim, ale rozwój nowych technologii, walka z ociepleniem klimatu i wsparcie unijnej dyplomacji. Na takiej reformie Polska straciłaby najwięcej ze wszystkich krajów UE. Dziś jesteśmy największym beneficjentem unijnej pomocy. Tylko z funduszy strukturalnych na budowę dróg czy oczyszczalni ścieków możemy dostać z Brukseli 10 mld euro rocznie.

Bogaci storpedowani

Plan obcięcia wydatków na rolnictwo i fundusze strukturalne miał powstać w wyniku prac ekspertów pochodzących z krajów skandynawskich, Niemiec, Francji. – Miał on zostać zatwierdzony wyłącznie przez przewodniczącego Jose Manuela Barroso, a nie przez cały skład komisji – tłumaczą polscy dyplomaci.

Dlaczego plan nie wypalił? Bo dowiedział się o nim nasz świeżo upieczony komisarz ds. polityki regionalnej Paweł Samecki. To po jego sygnałach rozpoczęto akcję dyplomatyczną, by storpedować pomysł bogatych członków UE. To było o tyle ważne, że zaakceptowany przez Barroso dokument służyłby później jako podstawa do finalnych decyzji Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

Przeważył Gdańsk

Ostatecznie pomysł został zablokowany przez większość komisarzy. Teoretycznie każdy z nich jest niezależny od rządu swojego kraju i działa wyłącznie „dla dobra Unii”. W praktyce jednak w kluczowych momentach uwzględnia instrukcje władz państwa, z którego pochodzi. Bo to właśnie na szczeblu szefów rządów były ustalane szczegóły taktyki. – W ostatnich tygodniach w poufnych rozmowach premier i jego współpracownicy zdołali przekonać nowe kraje członkowskie, ale także Hiszpanię, Grecję i Portugalię, aby sprzeciwić się temu kierunkowi zmian – przyznaje wysoki rangą polski dyplomata. Rozstrzygające było spotkanie 9 listopada w Gdańsku. Jak wynika z naszych informacji, premier Donald Tusk z szefem hiszpańskiego rządu Jose Luisem Zapatero doszli do poufnego porozumienia: Polska poprze starania Hiszpanów o utrzymanie nie tylko sowitych dotacji Brukseli dla rolnictwa, ale także funduszy strukturalnych dla tych hiszpańskich regionów, których poziom rozwoju wciąż jest poniżej poziomu 75 proc. średniej europejskiej.

Lewandowski komisarzem?

Co w zamian? Madryt, wraz z Lizboną i Atenami, opowie się w debacie nad perspektywą budżetową 2014 – 2020 za utrzymaniem jako priorytetu Unii Europejskiej wydatków na pomoc dla nowych krajów członkowskich. – Polska do 2020 roku pozostanie krajem na dorobku i musi utrzymać poziom wsparcia Brukseli, z którego przez 20 lat korzystali Hiszpanie – przekonuje prezes instytutu DemosEuropa Paweł Świeboda. W tej strategii Zapatero to o tyle kluczowy sojusznik polskiej sprawy, że 1 stycznia 2010 roku rozpoczyna się w UE hiszpańska prezydencja.

W środę ustalono, że to przyszły skład Komisji Europejskiej przyjmie projekt unijnego budżetu. A wówczas komisarzem ds. budżetu może być już Janusz Lewandowski. To ma kluczowe znaczenie, bo może mieć znaczący wpływ na kształt propozycji KE. Skład nowej Komisji Europejskiej ma być znany na początku grudnia. Jej przewodniczącym na drugą kadencję pozostanie Barroso.