Maersk Line postrzega Polskę oraz kraje bałtyckie jako region o dużym potencjale rozwoju oraz bardzo perspektywiczny rynek dla transportu kontenerowego. Dlatego zdecydowaliśmy się na uruchomienie pierwszego w historii bezpośredniego liniowego połączenia z Dalekim Wschodem – wyjaśnia Peter Nielsen, dyrektor zarządzający Maersk Line w Polsce.

Oznacza to, że część kontenerów z Azji, które najpierw trafiały do portów w Niemczech czy Holandii, tam były przeładowywane ze statków oceanicznych na mniejsze jednostki i dopiero potem trafiały do Polski, teraz będą przywożone do Gdańska z pominięciem portów pośrednich.

Statki Maersk Line w Gdańsku będzie obsługiwał terminal kontenerowy Deepwater Container Terminal Gdańsk (DCT). – To zwiększy naszą niezależność od portów Niemiec i Holandii – mówi dyrektor Danuta Biłat z DCT Gdańsk. Moce przeładunkowe DCT sięgają obecnie 500 tys. TEU i mają być rozbudowywane do 2 mln TEU. TEU, czyli twenty-feet equivalent unit, to jednostka używana do określania wielkości przewozów kontenerów. DCT jest w większości własnością GIF II (Global Infrastructure Fund II), funduszu zarządzanego z Australii.

To, że Maersk Line, który jest duńską firmą transportową o zasięgu globalnym, postawił na Gdańsk, oznacza nie tylko rozwój biznesu DCT czy ułatwienia dla eksporterów i importerów. Daje też szansę, że gdański port stanie się tzw. hubem kontenerowym dla Bałtyku. Kontenery przywożone do Gdańska statkami oceanicznymi będą następnie przeładowywane na mniejsze jednostki, które rozwiozą je do innych bałtyckich portów Rosji czy Finlandii.