Cisco, amerykański koncern produkujący m.in. sprzęt do budowy sieci transmisji danych, od półtora miesiąca stara się przejąć Tandberga, norweskiego producenta sprzętu do wideokonferencji. Na pierwotną, uzgodnioną z zarządem norweskiej spółki, ofertę – 153,5 korony za akcję, czyli 12,5 proc. premii w stosunku do ceny zamknięcia z dnia poprzedzającego ogłoszenie transakcji – odpowiedzieli tylko właściciele 9,5 proc. akcji Tandberga, i to mimo że zgodnie z norweskim prawem wybrana przez zarząd niezależna firma uznała cenę za godziwą.

Dwa podejścia Cisco

Cisco najpierw przedłużyło termin sprzedaży akcji w wezwaniu, a potem podniosło cenę o 11 proc. Według Amerykanów, ta cena gwarantuje im nabycie co najmniej 40 proc. akcji Tandbebrga. Czy kupią więcej, tak by osiągnąć min. 90 proc. kapitału, co zapewni powodzenie oferty? Inwestorzy, którzy nie sprzedali akcji, są podzieleni. Część oczekuje podniesienia ceny o kolejne 10 koron, do 180 koron, a są też tacy, którzy mówią o 200 koronach. Cisco twierdzi, że 170 koron to ostatnie słowo.

Inaczej jest w przypadku ogłoszonego na początku września przez amerykański koncern spożywczy Kraft zamiaru przejęcia brytyjskiego Cadbury. Zarząd brytyjskiej firmy od samego początku był jej przeciwnikiem, a inwestorzy twierdzili – mimo solidnej premii – że oferta jest zbyt niska.

Kraft najpierw w gotówce i akcjach wycenił jedną akcję Cadbury na 745 pensów, czyli z ponad 31-proc. premią. Gdy formalnie 9 listopada złożył ofertę wrogiego przejęcia wycena spadła – z powodu zmian kursu akcji Krafta i kursu dolara do funta – do 717 pensów, a cena akcji Cadbury była dużo wyższa i wynosiła 761 pensów. Inwestorzy twierdzą, że są gotowi odpowiedzieć na ofertę , gdy dostaną za akcje Cadbury minimum 820 pensów.

Polska bieda

Na naszym rynku nie ma tak wysokich premii za przejęcie pełnej kontroli. A inwestorzy sądzą, że być powinny.

Raczej nie powiedzie się zamiar kupna 100 proc. akcji Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych przez fundusz zarządzany przez Advent International. Cena w wezwaniu to 16,35 zł, co oznacza, że premia wynosiła zaledwie 1,6 proc. Zarówno inwestorzy finansowi (mają ponad 57 proc. akcji), jak i Zbigniew Jakubas (9,5 proc. akcji) uznali ją za zbyt niską. Nieoficjalnie sugerują, że oczekują 19–20 zł za akcję. Na razie w poniedziałek Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zdecydowało, że WSiP skupi 10 proc. swoich akcji, płacąc po 17,75 zł za każdą.

Goodyear, gdy ogłosił wezwanie na akcje Dębicy, producenta opon, zaoferował cenę o 6,6 proc. niższą niż ostatni kurs giełdowy, a potem oświadczył, że nie zamierza jej podnosić. Inwestorzy uznali, że cena jest zbyt niska, a Amerykanie ogłosili wezwanie tylko po to, aby wywiązać się z zawartej w 2008 roku umowy z polskimi funduszami. Przed wezwaniem Goodyear kontrolował 65,99 proc. akcji Dębicy. Po wezwaniu o 0,06 proc. więcej.

Mimo niskiej premii – 2,7 proc. – jest szansa, że powodzeniem zakończy się wezwanie funduszu zarządzanego przez firmę EQT Parnters na akcje HTL-Strefa, producenta urządzeń medycznych do pobierania krwi. Inwestor przed ogłoszeniem wezwania dogadał się w sprawie sprzedaży akcji z głównymi akcjonariuszami, którzy mają w sumie 77,8 proc. głosów na WZA.

Połowicznie powiodło się wezwanie ogłoszone przez duński NKT Cables A/S na akcje polskiego NKT Cables, producenta kabli. Oferowana w nim cena była o 13,8 proc. wyższa niż kurs w przededniu ogłoszenia wezwania. Ostatecznie Duńczycy kupili 44,6 proc. tego, co chcieli.