Na Mazowszu w tym roku wydano dotychczas 20 tys. pozwoleń na pracę cudzoziemców, choć w całym 2008 roku było ich tylko 15 tys. Do końca sierpnia jako poszukujący pracy zarejestrowało się 90 tys. cudzoziemców wobec 110 tys. w 2008 roku.

Choć są ogromne różnice między stolicą – gdzie stopa bezrobocia wynosi 2 proc. – a zapóźnionymi w rozwoju regionami, w których sięga ona 30 proc., to generalnie wzrost bezrobocia jest mało prawdopodobny. Rząd przewiduje, że może się ono zwiększyć do 12 proc.; obecnie wynosi 8,5 proc., a w końcu zeszłego roku było to 6,9 proc.

Rynek pracy odzwierciedla odporność gospodarki. Polska kończy rok 2009 jako jedyny członek Unii Europejskiej, który odnotuje wzrost PKB (na poziomie 1,1 proc.) przy przeciętnym jego zmniejszeniu o 4 proc. Na następny rok ekonomiści przewidują wzrost na poziomie 1,9 proc., choć prognozy dla całej UE zakładają zwiększenie PKB o niespełna 1 proc.

Te dane znacznie odbiegają od poziomu wzrostu, jaki Polska i Europa Środkowa osiągały przed kryzysem. Warszawa jest jednak zadowolona ze swoich osiągnięć. Jak mówi Krzysztof Rybiński, partner w firmie doradczej Ernst & Young: – Dziś wszystko jest względne, więc i sytuacja w Polsce jest względnie dobra, zwłaszcza według standardów europejskich.

Eksport ucierpiał wskutek recesji w Europie Zachodniej – zwłaszcza w Niemczech, które są największym rynkiem zbytu – a jego wartość może się w tym roku zmniejszyć o 25 proc. Ale Polska skorzystała na gwałtownym obniżeniu importu, które umożliwiło zmniejszenie deficytu rozrachunków bieżących z 26 mld dol. w 2008 roku do przewidywanych 5 mld dol. w tym.

Jednocześnie popyt krajowy sprawia, że zmiany PKB nadal są dodatnie, czemu sprzyjają finansowane przez UE projekty w dziedzinie infrastruktury, które niwelują ostry spadek nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw.

Perspektywy nie są jednak całkowicie różowe. Po pierwsze, zniknęły zagraniczne kredyty, które napędzały wzrost w okresie przedkryzysowym. Ze względu na stanowisko zachodnich banków i na uruchomienie przez MFW rezerwowej linii finansowania wartości 20,6 mld dol., kraj nie odczuwa bezpośrednich zagrożeń finansowych. Mimo to ożywienie będzie zapewne następować przy zmniejszonym napływie pieniędzy.

Poza tym, mimo rządowych obietnic utrzymania deficytu budżetowego pod kontrolą, jego wielkość wzrosła z 1,9 proc. PKB w 2007 roku do 6 proc. w roku 2009, a prognozy na 2010 przewidują skok do 7 proc. PKB. Sprawia to, że relacja długu publicznego do PKB zbliży się do 55 proc., czyli poziomu, który obliguje rząd do podjęcia działań naprawczych. Ministrowie mają nadzieję, że prywatyzacja zmniejszy tę presję. Ministerstwo Finansów przygotowuje program konsolidacji, który ma być wkrótce ogłoszony.

Zdaniem Krzysztofa Rybińskiego przed Polską stoi mnóstwo wyzwań, w tym konieczność zwiększenia niskiej stopy zatrudnienia promowania innowacyjności, unowocześnienia systemu edukacji oraz zmniejszenia deficytu finansów publicznych. – Przez ostatnie dwa lata nie rozwiązano żadnego z podstawowych problemów, a przez następne dwa lata też do tego nie dojdzie... Sądzę, że premier Tusk jest szczęściarzem. No a żeby się z tym wszystkim uporać, potrzeba nam dużo szczęścia – i silnej gospodarki globalnej.