To właśnie w tych miesiącach można było jeszcze kupić ostatnie sztuki z poprzedniego rocznika. Tym razem promocje najpewniej skończą się już w styczniu, jeżeli wystarczy modeli choć do tego czasu. Promocja będzie krótka, gdyż niemal wszystkie koncerny motoryzacyjne ograniczyły produkcję w obawie przed kryzysem. Tym samym dostawy do importerów w poszczególnych krajach skurczyły się.

Doszło do tego, że w tym roku nie kupuje się tego, co zostało na placu u dealera, ale to, co jeszcze rzutem na taśmę zdąży albo będzie chciała wyprodukować fabryka. Nie brakuje też opinii, że samochodów brakuje, bo w ciągu roku mocno przebrali je zachodni brokerzy. Najzwyczajniej dla nas już nie wystarczy.