Philips, holenderski producent dóbr konsumpcyjnych i grupa usług zdrowotnych, Renault, francuski koncern samochodowy i MAN, niemiecki producent ciężarówek, planują zrealizować ponad połowę swej sprzedaży na rynkach wschodzących do 2015 roku, aby przeciwstawić się wolniejszemu rozwojowi gospodarczemu na Zachodzie, powiedzieli „Financial Times” szefowie tych firm. Cała trójka wypracowuje około jednej trzeciej swoich przychodów na wschodzących rynkach, głownie w Chinach, Indiach, Brazylii i na Bliskim Wschodzie.

„Bez większego problemu do 2015 roku połowa naszych obrotów będzie pochodzić z tych gospodarek. To sprawia, że punkt ciężkości przeniesie się w większym stopniu niż dzisiaj na rynki wschodzące” – mówi Gerard Kleisterlee, dyrektor wykonawczy Philipsa.

„Tak naprawdę nigdy nie moglibyśmy rozwinąć naszej firmy w tak znacznym stopniu polegając tylko na cyklu biznesowym w Europie Zachodniej, dlatego wykorzystamy obecnie czas na wzmocnienie naszej pozycji na rynkach wschodzących” – podkreśla Hakan Samuelsson, szef MAN-a.

„Chcemy konkurować w Europie Zachodniej, ale odbywa się to głównie z pozycji defensywnych. Na rynkach wschodzących startujemy od czystej karty” – twierdzi Carlos Ghosn, szef Renault.

Ten zwrot najpewniej oznacza, że z Europy wycieknie więcej potencjału produkcyjnego, gdyż spółki inwestują na rynkach wschodzących zarówno w produkcję, jak i w sektor badawczo-rozwojowy.

Konkurencja na rynkach wschodzących przychodzi nie tylko od strony tradycyjnych rywali, jakimi są firmy amerykańskie, lecz w coraz większym stopniu staje się udziałem lokalnych grup takich, jak Shanghai Electric w dziedzinie produkcji energii elektrycznej i Huawei w segmencie produkcji sprzętu telekomunikacyjnego.

“Wielkim problemem dla Europejczyków w tej części świata nie są bynajmniej Amerykanie, lecz bardzo szybko zdobywające szlify firmy chińskie i indyjskie” – mówi David Michael, szef globalnych praktyk w Boston Consulting Group.

General Electric, wiodąca grupa przemysłowa w USA, zrealizowała w 2008 roku na rynkach wschodzących 22 proc. swej sprzedaży, ale jej całkowite przychody są dwukrotnie większe niż Siemensa, największego konglomeratu przemysłowego Europy. Siemens i francuski Schneider Electric lokują na rynkach wschodzących jedną trzecią swej sprzedaży, lecz nie stawiają sobie konkretnych celów na przyszłość.

Szereg europejskich firm spodziewa się eksplozji wzrostu na rynkach wschodzących i liczy na to, że ten trend się utrzyma..