– Bilans inwestycji polskich banków za granicą trudno uznać za korzystny. Jeżeli wpływa ona jakoś na wyniki, to ten wpływ jest raczej negatywny. Ewentualne zyski są minimalne w porównaniu ze skalą działalności w Polsce – mówi Michał Sobolewski, analityk domu maklerskiego IDM SA. Najliczniej polskie banki są reprezentowane na Ukrainie – swoje biznesy prowadzą tam dwie największe polskie instytucje – PKO BP (Kredobank) i Pekao (Unicredit Bank), a także Getin Holding (Plus Bank). Oprócz tego Getin jest obecny także na Białorusi (Sombelbank), a BRE ze modelem mBanku próbuje zawojować rynki Czech i Słowacji. Z tego niewielkie zyski zanotował Unicredit Bank (9 mln zł w ciągu trzech kwartałów), a także Sombelbank. Należący do PKO BP Kredobank zanotował duże straty związane z wysokimi odpisami na kredyty (-145 mln zł). Także mBank w Czechach i na Słowacji generuje straty (-74 mln zł).

Patrząc na wielkość rynku polskiego na tle regionu, może nieco dziwić fakt, że banki tak niechętnie decydują się na działalność zagraniczną, ale jest to pokłosie struktury właścicielskiej – zdecydowana większość banków ma zagranicznych właścicieli, którzy są już obecni na rynkach ościennych. Banki z polskim kapitałem, takie jak PKO BP czy Getin wprawdzie podjęły próbę działania za wschodnią granicą, to jednak ich skala – szczególnie w przypadku PKO – jest dużo mniejsza od aspiracji, jakie miał bank jeszcze kilka lat temu. Tymczasem nowy prezes PKO BP, Zbigniew Jagiełło przez najbliższe dwa lata planuje skupić swoją działalność na polskim rynku. Dlatego niewykluczone, że po tym, jak gospodarka Ukrainy wyjdzie na prostą, a na tamtejszym rynku bankowym ożywią się procesy konsolidacyjne, PKO BP pozbędzie się Kredobanku. Tym bardziej że instytucja należąca do PKO BP znajduje się pod koniec trzeciej dziesiątki tamtejszych banków pod względem aktywów (a łącznie działa tam ponad 170 banków). Nie do końca jasna wydaje się także przyszłość UnicreditBanku, należącego do Pekao. Wyniki po trzech kwartałach były zaskakująco dobre – bank zarobił 9 mln zł.

– Szczególnie, jeżeli porównamy te wyniki z tym, co osiągnęli więksi konkurenci, tacy jak np. Raiffeisen Bank Aval czy OTP Bank Ukraine, gdzie na negatywnych wynikach zaważyły wysokie rezerwy na kredyty stracone – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk KBC Securities. Ale z racji tego, że Bank Austria Creditanstalt, wchodzący w skład grupy Unicredit, nabył w zeszłym roku Ukrsotbank, to strategia obecności włoskiej grupy na Ukrainie jest ciągle niewiadomą. A Ukrsotbank pod względem aktywów znajduje się w pierwszej dziesiątce ukraińskich banków.

Swojej działalności, przynajmniej w przyszłym roku, nie zamierza także poszerzać Getin Bank, o czym mówił niedawno prezes Krzysztof Rosiński. Ale o sprzedaży też nie ma mowy. Choć po trzech kwartałach ukraiński Plus Bank zanotował stratę, to zdaniem prezesa w październiku osiągnął punkt rentowności.

W przypadku mBanku pierwotne plany szybkiego wzrostu opartego na kredytach hipotecznych i gotówkowych pokrzyżował kryzys. Przedstawiciele banku przyznają także, że konkurencja ze strony czeskich banków jest silna. Jednak obecność na południu daje mBankowi możliwość pozyskiwania depozytów w euro na Słowacji, które można wykorzystać do pożyczek w tej walucie w Polsce.

– Ekspansja BRE Banku w Czechach i na Słowacji stwarza pewne perspektywy wzrostu, jednak potrzeba dużo czasu, aby operacje zagraniczne miały istotny udział w wynikach grupy – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga.

Bank nie pali się do wchodzenia na inne rynki, choć w przeszłości mówiło się o przeniesieniu modelu biznesowego mBanku na Węgry i do Rumunii.

Specyficzną formą działalności zagranicznej jest także oddział PKO BP w Londynie, który pomimo kryzysu pozyskuje klientów.

– Obecnie obsługuje już ponad 1 tys. osób. W ofercie znajdują się kredyty hipoteczne, rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe z grupy Superkonto i rachunki oszczędnościowe w funtach – mówi Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP.