Wsparcie Opla wiąże się bowiem z zamykaniem przestarzałych fabryk, co narazi konkurentów z m.in. Forda i PSA Peugeot Citroen na dodatkowe koszty, ponieważ będą oni musieli wykonać analogiczne ruchy. - Jakiej by nie dokonano restrukturyzacji w Opolu, inni będą musieli zrobić to samo - mówi Wennemer. – Wszyscy będą musieli zredukować moce produkcyjne i tym samym zapłacą za restrukturyzację Opla - dodaje.

Według Wennemera, przemysł motoryzacyjny Europy będzie musiał ograniczyć moce wytwórcze o 25 proc. Tymczasem firmy ociągają się z reformami, gdyż na razie działają programy zamiany starych aut na nowe. Ich oddziaływanie wkrótce się jednak skończy i rynek motoryzacyjny stanie się praktycznie „martwy”.

- Gdy politycy wtrącają się do gospodarki, to z reguły czynią niewiele, by poprawić sytuację. Większość nie troszczy się o pieniądze, interesuje ich głównie ponowny wybór – uważa Wennemer.