Komisja Europejska potwierdziła, że wczoraj doszło do „niezapowiedzianej kontroli” zarówno w biurach CEZ-u, jak i w „innych zakładach” na terenie Czech.

Komunikat stwierdza, że istniały podejrzenia, iż działalność CEZ - zarówno podejmowana samodzielnie, jak i z innymi graczami – mogła „prowadzić do istotnego zniekształcenia konkurencyjności i w rezultacie zwiększyć dominująca pozycję przedsiębiorstwa użyteczności publicznej na czeskim rynku”.

CEZ zaprzeczył łamaniu prawa. „Jesteśmy przekonani, że wszystkie nasze działania na rynku energii elektrycznej były zgodne zasadami prawa, obowiązujących regulacji i etyki” – stwierdziła grupa.

Śledztwo Komisji objęło także J&T, słowacką firmę inwestycyjną, która była partnerem CEZ-u w kilku spornych transakcjach energetycznych w Czechach.

Na początku tego roku obie firmy wspólnie kupiły Mibtag, kopalnię węgla brunatnego we wschodnich Niemczech. Akwizycja ta miała na celu podważenie pozycji rynkowej prywatnej firmy Czeski Węgiel, która zaopatruje w węgiel brunatny elektrownie należące do CEZ-u i J&T.

Latem J&T przejęło czeskie aktywa brytyjskiego koncernu International Power za 738 mln funtów (1,2 mld dolarów), po czym natychmiast odsprzedało CEZ-owi elektrociepłownię w Pradze. Transakcja odbyła się niespodziewanie tuż przed upływem terminu składania ofert, wyznaczonego na 1 lipca. Czeski Węgiel był – jak się powszechnie sądzi – zainteresowany kupnem.

„Czeski Węgiel bardzo chciał przejąć elektrownię i ciepłownię Opatovice, dzięki czemu mógł pozyskać potrzebne aktywa produkcyjne” – mówi Jan Tomanik, analityk domu brokerskiego Wood & Co. z siedzibą w Pradze.

Czeski Węgiel złożył skargę do czeskiego urzędu antymonopolowego i Komisji Europejskiej. Na początku tego miesiąca czeskie władze zaaprobowały tą transakcję.

Kontrolowany przez rząd koncern CEZ jest największą spółką notowaną na giełdzie w Europie Środkowej i ma plany ekspansji w regionie. Jednak w ostatnich miesiącach plany spaliły na panewce, gdyż nie doszło do potencjalnych transakcji.

Obecnie spółka wytwarza około 70 proc, energii elektrycznej w Czechach, lecz tylko jedną trzecią na rynku energii cieplnej.

W ostatnich kilku latach unijne władze ds. konkurencyjności zdecydowanie ścigają gwałcenia prawa antymonopolowego w sektorze energetycznym, idąc niejako w ślad wcześniejszych i zakrojonych na dużą skalę dochodzeń w tej dziedzinie gospodarki.