Standard Life Investment mówi obecnie inwestorom, żeby rozważyli ulokowanie części swoich pieniędzy w sklepy, budynki biurowe i magazyny – podkreśla Andrew Milligan, szef globalnej strategii firmy. Dzisiaj rynek nieruchomości komercyjnych można przyrównać do rynku akcji sprzed siedmiu miesięcy – dodaje Mike Turner z Aberdeen Basset Management.

Ceny komercyjnych nieruchomości na Wyspach wzrosły w październiku o 1,9 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem, co stanowi największy skok od grudnia 2005 roku. To już trzeci z rzędu wzrost po prawie dwóch latach spadku, wylicza Investment Property Databank. Wartość obiektów jest wciąż o 42 proc. niższa od szczytowego momentu z czerwca 2007 roku.

Land Securities Group, największy w Wielkiej Brytanii fundusz inwestycyjny w segmencie nieruchomości według wartości rynkowej ocenia, że rynek zaczął się odradzać wcześniej niż oczekiwano. 

Znany fundusz Scottish Widows od września zaczął włączać brytyjskie nieruchomości komercyjne do swych inwestycji. “Są one tanie, tańsze niż akcje, a kredyt, generalnie rzecz ujmując, jest zbliżony do pożądanej wartości” – twierdzi Ken Adams, szef globalnej strategii funduszu.

Analitycy, maklerzy i doradcy oczekują, że wzrost będzie kontynuowany także w 2010 roku, chociaż może nie tak dynamicznie. Turner przewiduje wzrosty na rynku w przyszłym roku poniżej 10 proc., podczas gdy Adams spodziewa się zwrotu kapitału na poziomie 10-15 proc. w okresie 12 najbliższych miesięcy.

Faktem jest, że wiodące centra handlowe na Wyspach przyniosły w październiku 6,85 proc. zysku wobec 4,85 proc. przed rokiem. Biura w finansowej dzielnicy City of London zarobiły 6,5 proc. w porównaniu z 4,75 proc. rok wcześniej – wynika z szacunków wiodącej na świecie agencji nieruchomości CB Richard Ellis Group.