Rynek papierów korporacyjnych w tym roku się skurczył. Ich łączna wielkość malała z kwartału na kwartał. – To, że w tym roku łączna wartość emisji obligacji korporacyjnych spada, wynika przede wszystkim z tego, że część firm zrewidowała plany inwestycyjne – albo odłożyła inwestycje na później, albo korzysta ze środków własnych, by je sfinansować. Poza tym banki organizujące emisje też mogły się zastanawiać, czy w niektórych przypadkach odnawiać programy. Nie przywiązywałbym dużej wagi do tego spadku. On jest charakterystyczny dla spowolnienia gospodarczego – mówi DGP Piotr Kowalski, prezes Fitch Ratings Polska. To, że w ogóle firmy emitują obligacje, wynika z utrudnionego dostępu do podstawowej formy finansowania – czyli kredytu. – Istotnym powodem jest możliwość uzyskania finansowania w kwocie większej niż dostępne limity kredytowe w bankach. Czasami chodzi o możliwość uzyskania finansowania niezabezpieczonego, a czasami mniej restrykcyjne warunki niż w umowach kredytowych – mówi Piotr Rutkowski z BRE Banku. Emisje obligacji wykorzystywane są także do restrukturyzowania długu oraz jako instrument do transferowania kapitału między spółkami jednej grupy. – Często chodzi również o zarządzanie środkami w grupie kapitałowej – firmy z niedoborem środków emitują obligacje, które nabywają inne spółki z grupy kapitałowej mające nadwyżki – mówi Piotr Rutkowski.

Według danych NBP na koniec września najwięcej obligacji korporacyjnych było w portfelach własnych banków i ich klientów. Łącznie wartość tych obligacji wyniosła prawie 5,5 mld zł. Dużymi inwestorami na tym rynku są też fundusze inwestycyjne (ponad 3,8 mld zł) i emerytalne (ponad 2 mld zł). Inwestorzy zagraniczni zgromadzili papiery za prawie 1,7 mld zł. Co przyciąga inwestorów do tego rynku? Przede wszystkim wysoka rentowność. Dla przykładu: rentowność notowanych na rynku Catalyst obligacji firmy Electus z terminem wykupu w kwietniu 2011 roku wynosi niecałe 11,2 proc. Dwuletnia obligacja skarbowa wczoraj była notowana z rentownością około 5,1 proc. Analitycy rynku obligacji spodziewają się jednak wzrostu rentowności papierów skarbowych w przyszłym roku, bo resort finansów będzie musiał sfinansować potrzeby pożyczkowe o rekordowej wartości 204 mld zł. Tak duża podaż obligacji musi się przełożyć na wzrost premii, jakiej zażądają inwestorzy. Rykoszetem może to uderzyć w rynek pozaskarbowy – np. zwiększyć koszty emisji papierów korporacyjnych. Według prezesa Fitch Ratings Polska duża podaż emisji skarbowych nie powinna trwale zablokować rynku nieskarbówek – bo firmy w pewnym sensie są skazane na tę formę finansowania.

– Być może koszt finansowania emisjami obligacji wzrośnie, ale gdy firma będzie miała do wyboru drogie finansowanie albo żadne, to zapewne wybierze ten pierwszy wariant. Tym bardziej że nadal może być problem z uzyskaniem kredytu bankowego, a środkami własnymi nie da się finansować w nieskończoność. Jeśli firma chce się rozwijać i korzystać z zewnętrznego kapitału, to nie ma dużego wyboru. Może zacząć sprzedawać akcje, albo wejść na rynek długu – mówi Piotr Kowalski. – Perspektywy dla rynku nie są złe. To prawda, że szykuje się duża podaż papierów skarbowych, ale trzeba pamiętać, że segment nieskarbowy daje jednak inwestorom lepszy zysk. Z tego, co wiemy, jest kilka firm, które pracują już nad przeprowadzeniem dużych emisji. Głównie chodzi o sektor energetyczny – dodaje. Piotr Kowalski dodaje, że nie bez znaczenia jest też uruchomienie giełdowego rynku obligacji korporacyjnych Catalyst. Jego zdaniem dzięki niemu poprawi się przejrzystość inwestowania – co może przyciągnąć nowych inwestorów. – Jeśli to wszystko zsumujemy, to – przynajmniej w średniej perspektywie – prognozy dla tego rynku są dobre – mówi.