Agencja ratingowa opublikowała w tym tygodniu raport dotyczący 45 wiodących instytucji finansowych świata, w którym zastosowała metodologię kapitału uwzględniającego ryzyko (RAC), by lepiej ocenić kondycję ich bilansów.

Różnice w ocenie siły relatywnej poszczególnych banków są znacznie większe, niżby to wynikało z obecnie obowiązujących wymogów kapitałowych Bazylei II. Zaniepokoiło to niektórych inwestorów.

>>> Czytaj też: "Najwyższe ratingi przestają się przydawać inwestorom"

Dla przykładu UBS, który według obecnego standardu Tier-1 ma wskaźnik siły kapitałowej na poziomie 15 proc., raport S&P przyznał jedynie nieco ponad 2 proc.

Amerykańskiej grupie finansowej Citigroup przyznano jedynie 2,1 proc.

Ponieważ jednak opublikowana ocena była oparta na stanie bilansów banków na koniec czerwca, nie brała ona pod uwagę jakichkolwiek działań podjętych od tego czasu przez banki, by wyczyścić swoje księgi.

UBS podał, że w jego przypadku raport nie uwzględnił właściwie sześciu miliardów franków (5,9 mld dol.) w obowiązkowych obligacjach zamiennych (MCN), które zostały w pełni skonwertowane przez rząd szwajcarski w sierpniu tego roku, plus dodatkowych 13 mld franków szwajcarskich, które powinny zostać skonwertowane do marca 2010.

Raport opublikowany przez S&P nie odzwierciedla pozycji kapitałowej UBS na tle jego rywali. Raport agencji pokazuje RAC na 20 czerwca 2009 r. i nie bierze pod uwagę dwóch istotnych składników kapitału UBS – podał wczoraj bank z siedzibą w Zurychu.

Osoby zbliżone do S&P twierdzą, że agencja „w ciągu najbliższych kilku dni” planuje wydać dodatkowe oświadczenie, wyjaśniające, że współczynnik dla UBS wynosi 7,1 proc., a nie 2,2 proc., jeżeli weźmie się pod uwagę działania kapitałowe podjęte od czerwca.

Citigroup, która w III kwartale zwiększyła swoją bazę kapitałową Tier-1 o 64 mld dol., miałaby wskaźnik 6,1 proc.

Próba udobruchania banków przez S&P jest wynikiem ich intensywnego lobbingu z kilku ostatnich dni. Przedstawiciele branży podkreślali, że wiarygodność kapitałowa jest wysoce drażliwym tematem w czasie, gdy zasady Bazylei II mają odejść od obecnych mierników „Tier 1” i „bazowego Tier 1”.

>>> Czytaj też: "Nie ma końca zmartwieniom o kapitał banków"

Oficjalnie jednak agencja ratingowa podkreśla, że nie zmienia swojego pierwotnego raportu.

– Utrzymujemy ocenę UBS z naszego raportu, w tym ich wskaźnik RAC – podała S&P.

– Celem naszego raportu było przedstawienie obrazu na 30 czerwca, porównywalnej sytuacji kapitałowej największych światowych banków, na podstawie naszej metodologii oceny wiarygodności kapitałowej w danym czasie, według ujednoliconych globalnie kryteriów. W tym kontekście nie mamy sobie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o ocenę UBS – czytamy dalej w komunikacie.

Jak jednak powiedziała jedna z osób zbliżonych do S&P, „aby być w porządku, szybko uaktualnimy nasze analizy”.