Wartość czosnku w Chinach wzrosła czterokrotnie od marca tego roku. Napędzany strachem przed świńską grypą, wyprzedził on m.in złoto oraz akcje spółek giełdowych i wskoczył na pierwsze miejsce rankingu najlepiej spisujących się aktywów w tym roku - pisze agencja Reuters.

W samych Chinach prasa donosi o zakupach tej rośliny na wielką skalę. "China Daily" podał w zeszłym tygodniu, że liceum w mieście Hangzhou zakupiło 200 kg czosnku i zmusza uczniów do jedzenia go codziennie na obiad, aby zachowali odporność.

Jak pisze dziennik "Washington Post", oprócz świńskiej grypy coś jeszcze winduje ceny czosnku do rekordowych poziomów. Są to producenci, którzy celowo spekulują na rynku towarów. Jerry Lou, strateg Morgan Stanley w Chinach, powiedział dziennikowi, że spekulanci - zachęceni nadmierną płynnością finansową - przenieśli się na mniejsze rynki i przyjęli strategie zawyżania cen. "Wystarczy, że masz magazyn, dużo pieniędzy i kilka ciężarówek. Następnie ściągasz z rynku jak najwięcej towaru i licytujesz cenę. Transportując czosnek z jednego magazynu do drugiego zarabiasz miliony dolarów" - opisuje proceder Jerry Lou.

Spekulacjom sprzyja też to, że plantatorzy zredukowali uprawy czosnku o 50 procent w ubiegłym roku, ponieważ ceny zleciały w dół z powodu kryzysu finansowego. A Chiny są największym na świecie producentem tej rośliny leczniczej. Aż 3/4 globalnych upraw czosnku znajduje się w Państwie Środka.