Choć analitycy odebrali dane o przyrostach kredytów zagrożonych w październiku pozytywnie, to jednocześnie studzą nadmierny optymizm. Podobnie jak bankowcy.

– Rzeczywiście, najgorsze pod względem przyrostu kredytów zagrożonych było I półrocze, ale już pod koniec III kwartału zauważyliśmy poprawę. Jednak jest zbyt wcześnie, by oceniać, czy najgorsze jest za nami. Dziś możemy powiedzieć, że spowolnienie nie spowoduje tak dramatycznego pogorszenia portfeli kredytowych jak w latach 2001–2003 – mówi szef ryzyka w Raiffeisen Banku Wojciech Kembłowski.

Jeszcze bardziej ostrożny jest Marek Filipczyk, dyrektor w ING Banku Śląskim.

– Wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie relatywnie niewielkiego spadku portfela kredytów niepracujących jest przedwczesne. Warto dodać, że październik jest pierwszym miesiącem po okresie wakacyjnym, a co za tym idzie naturalnym powrotem do nieco lepszej dyscypliny płatności po stronie dłużników – ocenia specjalista z ING.

– Firmy dość szybko się zrestrukturyzowały, dlatego można ostrożnie oceniać, że najgorsze dla jakości tych kredytów już minęło – ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Choć nie brakuje też głosów wśród analityków, że nie jest to przesądzone – wiele np. może zależeć od kursu złotego: jeżeli będzie się szybko umacniał, może to utrudnić działalność eksporterom.

Na razie jednak analitycy i ekonomiści w kredytach dla gospodarstw domowych upatrują źródeł przyszłorocznych problemów banków – portfel kredytów nieregularnie spłacanych będzie się psuł do połowy, a być może do końca 2010 roku.

– To te pożyczki będą się psuć najszybciej – mówi Borowski.

Chodzi o kredyty ratalne, kredyty gotówkowe, często udzielane tylko na dowód lub na oświadczenie o dochodach. Już teraz odsetek kredytów zagrożonych w segmencie konsumpcyjnym wynosi ponad 9 proc., a według prognoz w ciągu następnego roku może wzrosnąć do ponad 15 proc. Tymczasem bezrobocie, choć powoli, rośnie. W październiku wyniosło 11,1 proc. I mimo że gospodarka najgorsze ma już za sobą, to jednak ekonomiści przypominają, że rynek pracy reaguje na te zmiany z opóźnieniem nawet kilku kwartałów. A bankowcy zaraz dodają, że jeszcze później reaguje na te zmiany rynek kredytów konsumpcyjnych. Dlatego 2010 rok będzie z punktu widzenia jakości tych pożyczek najgorszy.

Rok 2009 upłynie pod znakiem psucia się portfela korporacyjnego, a rok 2010 – detalicznego. A to oznacza, że w dobrej sytuacji znajdą się takie banki jak Pekao, BZ WBK, BRE czy Handlowy, natomiast problemy mogą mieć banki skupione na działalności detalicznej, takie jak Getin, Millennium czy PKO BP – napisali w raporcie analitycy firmy Wood & Company. Sytuację banków mogą uratować kredyty hipoteczne, których szkodowość jest obecnie bardzo niska – według danych Komisji Nadzoru Finansowego odsetek kredytów zagrożonych w złotych wyniósł na koniec września 2,4 proc., a dla denominowanych w walutach obcych – zaledwie 0,9 proc. Według prognoz Jakuba Borowskiego nawet w pesymistycznym wariancie odsetek ten w III kwartale przyszłego roku nie przekroczy 2 proc. (wobec 1,4 proc. obecnie).