Royal Caribbean Cruises szacuje, że w 2010 roku zwiększy się liczba klientów korzystająca z usług przewoźnika. Armator już w połowie września br. odnotował bowiem 40 proc. wzrost rezerwacji liczby rejsów na kolejne miesiące, w porównaniu do września 2008 roku. 

Jak twierdzi prezes zarządu spółki Richard Fain, w nadchodzącym roku, niezależnie od kształtującego się na światowych rynkach tempa ożywienia gospodarczego firma poprawi tegoroczne wyniki finansowe. Pozytywne zmiany będą odczuwalne już w pierwszym kwartale.

>>> Czytaj też: "Stocznie, statki i porty – to obecnie najgorszy biznes świata"

Dla Royal Caribbean Cruises kończący się rok nie należał do zbyt udanych. W stosunku do prognozy dokonanej na początku 2009 roku, dotychczasowa sprzedaż biletów wyniosła 15 proc. mniej niż zaplanowano. Tym samym spółka straciła prawie 1,8 miliarda dolarów dochodów. Brak popytu na rejsy luksusowymi liniowcami to efekt   światowego kryzysu finansowego. Na skutek globalnej recesji ludzie znacząco ograniczyli wydatki na dobra luksusowe.

Do takich, eksluzywnych dóbr zapewne można zaliczyć rejs „Oasis of the Seas”. Ten gigantyczny liniowiec to największy i najdroższy na świecie statek wycieczkowy. Kilkakrotnie większy od Titanica, podczas jednego rejsu może zabrać ponad 7 tysięcy osób. Na szesnastu pokładach, oprócz prawie trzech tysięcy kajut, znajdują się sklepy, butiki, bary, restauracje, baseny, amfiteatr, lodowisko, kręgielnia, park wodny ze zbiornikiem umożliwiającym surfowanie. Całkowity koszt budowy tego giganta wyniósł ok. miliarda euro.