W okresie gdy sieci restauracji – odczuwające skutki wyższych kosztów operacyjnych i ograniczenia wydatków przez gości – przycinają plany rozwoju, firmy prowadzące fast-foody zwiększają obecność na głównych ulicach: zachęca je do tego zamiana zwyczajów i niższe czynsze. Według Local Data Company, która monitoruje centra 705 brytyjskich miast, liczba sieci fast-foodów, obecnych w 10 największych z nich wzrosła od października zeszłego roku o 8,2 proc., choć już w poprzednim roku zwiększyła się o 6,6 proc.

Najwięcej, bo 73 takie lokale przybyły w centrum Londynu, gdzie jest ich teraz 847. W tym czasie 16 podobnych punktów pojawiło się w Manchesterze, a 13 – w Glasgow. Rosnąca popularność fast-foodów to nie koniec zagrożeń dla obwodu talii Brytyjczyków. Wprawdzie największy przyrost liczby sklepów dotyczy po części sprzedawców zdrowszych kanapek, takich jak Pret-a-Manger i Eat, ale liczba sklepów Subway zwiększyła się aż o 1/4 i pojawiły się one w głównych punktach miasta i najważniejszych punktach zakupów. Wyraźnie wzrosła obecność franczyzowej sieci Domino oraz KFC, natomiast McDonald’s i Burger King zrobiły w tym kierunku niewiele, a nawet zamknęły niektóre restauracje.

Zdaniem Stephena Broome’a z firmy doradczej PwC, wzrost liczby zbieżny jest z rosnącym trendem popytu na coś, co nazwane jest „zdrową żywnością gotową do spożycia”. – Ludzie nadal chcą hamburgerów i frytek... ale coraz więcej z nich rozumie potrzebę bardziej zrównoważonej diety i to właśnie napędza popyt na zdrowsze rodzaje takiej żywności – mówi. Choć wiele z dużych sieci fast-foodów stać było na skorzystanie z możliwości zapewnienia sobie lokalizacji na głównych ulicach, gdzie czynsz jest niższy, to zwiększenie oferty zdrowszej gotowej żywności można również przypisać pojawieniu się w ostatnim roku większej liczby niezależnych firm tej branży.

Analitycy sugerują, że do tych nowych lokali – niezwiązanych z wielkimi sieciami kawiarni i sklepów z kanapkami – chodzi na lunch coraz więcej ludzi, zwłaszcza tych, którzy stracili pracę czy musieli zamknąć firmę. Udział w rynku sieci niezależnych (takich, które mają mniej niż pięć sklepów) wzrósł w ciągu roku z 44 do prawie 47 proc.

Wraz jednak z nasilaniem się bitwy o wydatki Brytyjczyków na jedzenie widać oznaki przygotowań do kontruderzenia ze strony sieci restauracji. W gazetach i magazynach często pojawiają się oferty typu „dwa dania w cenie jednego”, a coraz więcej z nich rozwija dostawy posiłków do domu, uznając to za sposób zmniejszenia strat.