- Na razie wzrost budownictwa po 10 miesiącach wynosi 4,4 proc., ale „zgodnie z tradycją”, branża sporo nadrobi w ostatnich dwóch miesiącach - dodaje prof. Bolkowska. - Zwłaszcza, że miesięczny wolumen produkcji systematycznie wzrasta. W październiku był o 7,6 proc. wyższy niż we wrześniu - przekonuje.

Roboty infrastrukturalne, wbrew obiegowym opiniom, idą całkiem sprawnie. W październiku br. wzrost do października 2008 r. w budownictwie lądowo-wodnym wyniósł 6,2 proc. gdy w budownictwie specjalistycznym (usługowym), w budowie centrów handlowych i magazynów, nastąpił spadek o 13,6 proc. - Jest to sektor w pełni uzależniony od zagranicznych inwestorów, a ci zgodnie z koniunkturą w Europie zachodniej wstrzymali większość inwestycji w Polsce – mówi prof. Bolkowska.

>>> Czytaj też: "Nad budowlanką zbierają się czarne chmury"

- W budownictwie mieszkaniowym liczba lokali oddanych w 2009 r. może nieznacznie przekroczyć rekordowy poziom z 2008 r., ale potem będzie gorzej. Regres przesunie się na lata 2010-2011. Zwłaszcza, że nie wiadomo, ile mieszkań sprzedali deweloperzy – twierdzi prof. Bolkowska. Do października br. oddano 128,3 tys. mieszkań, ale miesięczne przyrosty są coraz mniejsze. W okresie styczeń- marzec był wzrost o 18,1 proc., styczeń-czerwiec o 9,7 proc. ale styczeń-wrzesień już o 6,7 proc., a w całym okresie styczeń- październik tylko 4,1 proc.

Złą wiadomością jest fakt, że maleje liczba mieszkań, których budowa jest rozpoczynana. W okresie styczeń-październik było ich mniej o 21,9 proc. niż rok temu. Deweloperzy rozpoczęli budowę o 41,7 proc. mniej mieszkań, a w budownictwie jednorodzinnym spadek wyniósł 7,7 proc.

– W listopadzie poprawę koniunktury sygnalizowało 15 proc. przedsiębiorstw budowlanych, pogorszenie już 26 proc. Były to firmy mikro, małe i średnie, bo duże z racji zaangażowania w budowę infrastruktury jakoś sobie radzą. Czy kryzys budownictwa nadejdzie? - pyta prof. Bolkowska.

Sytuacja jest inna niż na początku wieku

Obecna sytuacja jest odmienna od tej z lat 2000-2003, gdy kryzys ograniczył produkcję o 25 proc. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej budownictwo ruszyło z kopyta. Brakowało nawet fachowców, bo wyjechali „za pracą” na Zachód. Kryzys skłonił wielu do powrotu i firmy nie mają już problemu ze znalezieniem ludzi do pracy. Nadmiar i kurcząca się liczba zamówień spowodowały nawet ostatnio obniżkę płac.

- Mamy inną sytuację zarówno pod względem finansowania projektów, wyposażenia technicznego przedsiębiorstw, kwalifikacji kadr oraz otwarcia na rynki europejskie. Brakuje nadal sprawności przygotowania projektów do realizacji. Jednak budownictwo infrastrukturalne, podobnie jak w 2009 r., w najbliższych latach będzie się rozwijać – podkreśla prof. Bolkowska.

>>> Czytaj też: "Z powodu kłopotów deweloperów stracą branża budowlana i banki"

Dziś „mieszkaniówka” stanowi zaledwie 17 proc., budownictwo usługowe 20 proc, a infrastrukturalne już 47 proc. Co przemawia za dominującą rolą ostatniego? Przede wszystkim środki unijne przewidziane na rozwój infrastruktury. Ponadto niewielkie możliwości rozwoju innych rodzajów w najbliższych 2-3 latach.

– Mimo to nie należy lekceważyć sygnałów o braku środków własnych, co może nasilić się w kolejnych latach. Dla budownictwa infrastrukturalnego najważniejszym problemem pozostanie eliminowanie przyczyn organizacyjnych w przygotowaniu, a potem realizacji projektów inwestycyjnych – dodaje prof. Bolkowska.