W środę w Brukseli, w obecności szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso i szefa Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, zostanie powołany do życia fundusz Margaretka. Do końca 2010 r. ma mieć 1,5 mld euro kapitału, na razie będzie dysponował niespełna połową tej kwoty – 680 mln euro wniesionymi przez banki sponsorów i Komisję Europejską. Chętnych do wejścia jest więcej. Wiadomo, że 20 mln euro włoży portugalski BCP, zainteresowane są także europejskie fundusze emerytalne. Ale tylko sponsorzy projektu – w tym PKO BP – będą mieli wpływ na politykę inwestycyjną.

Obok PKO BP sponsorami są instytucje reprezentujące największe kraje europejskie. Nie są to jednak typowe banki komercyjne, ale takie, które specjalizują się w inwestycjach publicznych. Jest to np. będący własnością landów niemiecki KfW Bankegruppe czy kontrolowany przez francuski parlament, choć działający na zasadach komercyjnych, Caisse des Dépots et Consignations.

Fundusz będzie skupiał się na średniej i dużej wielkości projektach transportowych i energetycznych o znaczeniu europejskim i narodowym, a także na projektach dotyczących energii odnawialnej o wartości powyżej 50 mln euro. Inwestować ma głównie w krajach nowej Unii Europejskiej, z zastrzeżeniem że w jednym kraju nie może wydać więcej niż 20 proc. swoich środków.

Oprócz zebranego kapitału banki sponsorzy mogą jednak udzielać kredytów przedsiębiorstwom, w które zainwestują – według szacunków funduszu w grę może wchodzić kwota nawet 5 mld euro. – Jednym z głównych zobowiązań funduszu jest deklaracja skupienia się w finansowaniu inwestycji w nowych krajach UE, a że Polska jest największym z tych krajów, to można się spodziewać, że tu może trafić przynajmniej 500 mln euro – mówi w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną Łukasz Dziekoński, zajmujący się funduszem z ramienia PKO BP.

Przedstawiciele polskiego banku podkreślają, że dzięki obecności we władzach funduszu będą oni mieli realny wpływ na dobór inwestycji Margaretki. Celem będą firmy nienotowane na giełdach, a sam fundusz nie może mieć większościowych udziałów. Zyski udziałowców funduszu mają być niemałe. Według Łukasz Dziekońskiego inwestorzy mogą liczyć na ponad 10 proc. z inwestycji rocznie. – Obecność w funduszu będzie miała widoczny wpływ na wyniki banku – mówi przedstawiciel PKO BP.