– Podpisanie umowy oznacza zielone światło dla rozpoczęcia prac przygotowawczych – mówi Marcin Animucki, prezes KS Widzew Łódz SA. – W trybie pilnym będziemy występować do miasta o warunki zabudowy dla tego terenu, co pozwoli nam na ogłoszenie konkursu na firmę projektową. W efekcie sam projekt nowego stadionu mielibyśmy szanse obejrzeć wiosną 2010 r. – dodaje optymistycznie.

>>> Polecamy: Bilety na mecze Euro 2012 przez... telefon komórkowy

Podpisanie 29-letniej umowy to efekt ustaleń, jakie zapadły podczas spotkania właściciela Widzewa Sylwestra Cacka z wiceprezydentem Łodzi Włodzimierzem Tomaszewskim. – Żeby nie wydłużać procesu negocjacji, przyjęliśmy założenie, że jeżeli w przyszłości pojawi się inna wycena wartości tego terenu niż przyjęta przez nas wstępnie, różnicę rozstrzygniemy w trybie arbitrażowym – wyjaśnia Tomaszewski.

Widzew ma w planach budowę obiektu o pojemności 15 – 19 tys. lub nawet 30 tys. osób. Inwestycję klub będzie realizował we własnym zakresie. Negocjacje z potencjalnymi sponsorami trwają od wielu miesięcy. – Punktem wyjścia dla nas nie jest sam projekt architektoniczny, lecz biznesowe podejście do całości inwestycji i zaplanowanie jej długoterminowego finansowania. Dlatego m.in. nasz obiekt będzie tak przygotowany, by mógł pełnić nie tylko funkcje sportowe, ale by stadion był także doskonałym miejscem na organizację innych imprez – dodaje Animucki.

>>> Polecamy: Kapitał prywatny może włączyć się w inwestycje Euro 2012

Założenie jest takie, że na działce przy ulicy Piłsudskiego obok stadionu powstanie także część komercyjna. To ona ma zapewnić pieniądze na funkcjonowanie łódzkiego klubu. – Tak samo będzie w przypadku ŁKS. Oczywiście inne będą stawki czynszu w części sportowej, a zupełnie inne w komercyjnej – wyjaśnia Tomaszewski.

Widzew chciałby również wydzierżawić sąsiedni teren między ulicami Sępią i Widzewską. – Nie mamy nic przeciwko temu, jednak te działki nie należą do miasta, tylko osób prywatnych. Będą prowadzone starania zarówno z naszej strony, jak i spółki, żeby je pozyskać. Wówczas część komercyjna inwestycji wokół stadionu Widzewa mogłaby być większa. A to jest z kolei zgodne ze strategią rozwoju gospodarczego Łodzi – mówi wiceprezydent miasta.

>>> Polecamy: Nowe oblicze dworców na EURO 2012

Coś ruszyło się także w sprawie ŁKS. Władze miasta powołały miejską spółkę Łódzki Klub Sportowy Piłkarska Spółka Sportowa z kapitałem założycielskim w wysokości miliona złotych. Pieniądze pochodzić mają z rezerwy budżetowej miasta. – Spółka będzie zgłoszona do zarejestrowania, dziś podpiszemy akt notarialny. Na razie jest to spółka jednoosobowa, ale docelowo szukamy inwestora strategicznego, który podwyższy kapitał, a udziały miasta zostaną umorzone w zamian za spłatę zainwestowanych pieniędzy – zdradza Tomaszewski. – Obecnie prowadzimy rozmowy z przynajmniej trzema potencjalnymi inwestorami. Jednak zróżnicowanie poglądów łódzkich radnych nie ułatwia nam zadania – dodaje.

ŁKS jest zadłużony na 9 mln zł, m.in. w urzędzie skarbowym i ZUS. To właśnie dlatego dotychczasowi udziałowcy klubu zdecydowali się zrzec swoich akcji.

Łódzkich kibiców przede wszystkim interesuje jednak to, kiedy wreszcie powstaną obydwa stadiony. Przecież w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, we Wrocławiu, w Poznaniu, Białymstoku czy Lubinie od dawna trwa już budowa nowych obiektów lub gruntowna przebudowa istniejących, a w trzecim co do wielkości polskim mieście nie ma jeszcze nawet projektów. Euro 2012 ominie Łódź szerokim łukiem, bo władze miasta nie przygotowały na czas odpowiedniej oferty. Gdyby z tym zdążyły, być może przynajmniej jeden z obiektów byłby areną mistrzostw i powstał z pieniędzy pochodzących z budżetu państwa.

– Wszystko zależy od biznesplanu inwestorów. Na razie trudno przewidzieć, kiedy obydwa obiekty będą mogły przyjąć kibiców – mówi wiceprezydent Łodzi.

2011 w tym roku może rozpocząć się budowa stadionu Widzewa

9 mln zł tyle wynoszą długi ŁKS, m.in. wobec urzędu skarbowego i ZUS