Grudniowe notowanie Indeksu Dostępności Kredytowej (IDK), opracowanego przez Open Finance i TVN CNBC Biznes wskaźnika mierzącego dostępność kredytów hipotecznych, przyniosło trzeci z rzędu znaczny wzrost notowania. Na koniec 2009 roku indeks wyniósł 104,29 pkt.

Przypomnijmy, że wyliczany od połowy 2009 roku indeks zależy od trzech zmiennych: maksymalnego możliwego LTV (stosunek kwoty kredytu do wartości nieruchomości), bankowej marży oraz maksymalnej zdolności kredytowej, wyliczonej dla rodziny zarabiającej dwukrotność średniej krajowej, podawanej co miesiąc przez Główny Urząd Statystyczny. Dzięki takiej konstrukcji, IDK uwzględnia zarówno podejście banków (maksymalne LTV i marża), jak i zmianę zarobków Polaków.

Do indeksu pod uwagę brana jest oferta dziesięciu banków z rynkowej czołówki pod względem sprzedaży kredytów. Na indeks nie wpływają zatem oferty instytucji sprzedających po kilka kredytów miesięcznie, ale jeśli chodzi o parametry, znacznie odbiegające od rynkowych standardów.

W grudniu mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której dwa z trzech składników IDK wpłynęły na jego wzrost, a jeden na nieznaczny spadek. To zgadza się z subiektywnymi obserwacjami – coraz więcej banków liberalizuje politykę kredytowania zakupów nieruchomości, co doskonale widać po spadającym wymaganym wkładzie własnym (będącym odwróceniem maksymalnego LTV). Od początku czerwca 2009 roku maksymalne LTV wzrosło o 4 pkt proc. (z 92 do 96 proc.).

Rośnie także wysokość kredytu, którą banki są w stanie pożyczyć rodzinie z dzieckiem, której miesięczne zarobki równe są dwukrotności średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, publikowanego co miesiąc przez GUS. Wartość ta wzrosła z 336,5 tys. zł w czerwcu do 374,1 tys. zł w grudniu, czyli o ponad 11 procent.

Obserwujemy także, że kredyty hipoteczne stają się coraz tańsze. Wprawdzie od listopada do grudnia mediana marży badanego przez nas kredytu wzrosła z 2,31 do 2,38, jednak jest to tylko krótkoterminowe wahnięcie. Jeszcze w czerwcu wynosiła ona 2,9, więc różnica jest znaczna.