Wczorajsze zachowanie kursu EUR/USD sugeruje, że rynek walutowy przygotowuje się na korzystne dla amerykańskiej waluty dane z rynku pracy. Tak należy interpretować nie tylko spadek tej pary do 1,4361 na zamknięciu z 1,4412 dzień wcześniej, ale przede wszystkim kolejny już nieudany atak popytu na poziom 1,4439, gdzie opór tworzy połowa długiej czarnej świecy z 17 grudnia br. na wykresie dziennym. Poziom ten wyznacza minimalny zasięg wzrostowej korekty na EUR/USD, po tym jak w okresie 3-22 grudnia ub.r. kurs spadł z 1,5138 do 1,4217. 

Dolar zyskiwał wczoraj również do innych europejskich walut. Kurs USD/CHF wzrósł z 1,0297 do 1,0337, kreśląc na wykresie dziennym popytową świecę, która ma duże szanse zakończyć trwającą od dwóch tygodni spadkową korektę. Analogiczna korekta zakończyła się na GBP/USD. Wyrysowana wczoraj czarna świeca, po tym jak kurs spadł na koniec dnia do 1,5986, nie tylko potwierdza lokalną formację spadającej gwiazdy z dnia poprzedniego, ale jednocześnie neguje popytowe sygnały jakie pojawiły się po zdecydowanym umocnieniu funta w dniu 30 grudnia.

Po silnych poniedziałkowych wzrostach na giełdach, inwestorzy stali się nieco bardziej wstrzemięźliwi. Efektem były mniej lub bardziej udane próby realizacji zysków. DAX zakończył notowania spadkiem o 0,27 proc., CAC stracił śladowe 0,03 proc., FTSE wzrósł o 0,4 proc., S&P500 zyskał 0,31 proc., a DJIA stracił 0,11 proc. Na tym tle pozytywnie wyróżnił się warszawski parkiet. Indeksy WIG20 i WIG wzrosły po 0,7 proc., kończąc dzień odpowiednio na poziomach 2462,30 pkt. i 41052 pkt. 

W efekcie poniedziałkowo-wtorkowych wzrostów poprawiła się sytuacja techniczna na wykresach WIG20 i WIG. Ich wybicie powyżej zeszłorocznych szczytów, które idzie w parze z wybiciem górą z 1,5-miesięcznych konsolidacji (2314,28-2448,25 pkt. i 39083-15-40852,94 pkt.), każe oczekiwać przyśpieszenia wzrostów. Celem są górne ograniczenie półrocznych kanałów wzrostów. W przypadku indeksu dużych spółek jest to poziom 2600 pkt., a w przypadku indeksu szerokiego rynku 43100 pkt. Scenariusz ten trafi do kosza w momencie zdecydowanego powrotu poniżej zeszłorocznych szczytów, któremu będą towarzyszyły duże obroty.

We wtorek zatrzymanie wzrostów miało miejsce nie tylko na czołowych giełdach, ale również na rynku ropy. Baryłka potaniała o 0,2 proc. do 81,44 dol., po tym jak dzień wcześniej jej cena wzrosła z 79,60 do 81,60 dol. Dzisiejszy poranek przynosi jej wzrost o 0,4 proc. 

O tym w jakich nastrojach będą kończyli dzień inwestorzy z tego rynku, zdecydują dwa czynniki. Mianowicie publikacja raportu ADP oraz tygodniowe dane o zapasach paliw w Stanach Zjednoczonych. W tym drugim przypadku oczekuje się wzrostu zapasów ropy i benzyny o odpowiednio 0,2 i 0,5 mln baryłek oraz spadku destylatów o 2,1 mln baryłek. Wczoraj analogiczne dane opublikował Amerykański Instytut Paliw (API). Zapasy ropy spadły o 2,3 mln baryłek, natomiast zapasy benzyny i destylatów wzrosły o odpowiednio 5,57 i 0,96 mln baryłek.

Raport ADP informujący o sytuacji na amerykańskim rynku pracy, to nie jedyne publikowane dziś dane. Przed południem na rynek trafią „usługowe” indeksy PMI dla Europy oraz dane o inflacji PPI i zamówieniach przemysłowych dla Strefy Euro. Po południu zostanie opublikowany indeks ISM dla sektora usług w USA oraz raport Challengera. Wieczorem natomiast rynki mogą ekscytować się publikacją protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC.