Na rynku EUR/USD naruszenie szczytu z 29 grudnia ub.r. na 1,4457 było dość krótkie i jeszcze wczoraj rano rynek powrócił poniżej. Po południu można było mieć wprawdzie nadzieję, iż rynek spróbuje jeszcze raz ataku na szczyty – jednak tak się nie stało. Słabość rynków akcji zrobiła swoje – inwestorzy znów nastawili się defensywnie, a w takiej sytuacji zwykle zyskiwał właśnie amerykański dolar. Dzisiejsze ranne informacje o tym, iż Unia Europejska nie uratuje Grecji, jeżeli ta będzie miała poważne problemy, nie są tak naprawdę czymś nowym. Przed Juergenem Starkiem z ECB, przed Świętami w podobnym tonie wypowiadał się inny członek ECB, a także niektórzy politycy. Stąd też temat grecki to dobry pretekst do wytłumaczenia spadku EUR/USD poniżej 1,43, a także sygnał, iż rynek znów zaczyna grać na starą nutę. W tym kontekście najważniejsze mogą okazać się nie opublikowane dane o indeksach PMI dla usług w strefie euro, które swoją drogą w grudniu nie sprostały w pełni oczekiwaniom, czy też analogiczny odczyt indeksu ISM z USA o godz. 16:00, a szacunki firmy ADP odnośnie nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w grudniu o godz. 14:15 (progn. -73 tys.) i wieczorny protokół z grudniowego posiedzenia FOMC o godz. 20:00. Prognozy ADP to zawsze przedbiegi dla oficjalnych danych Departamentu Pracy w piątek (od których miesiąc temu zaczęło się wyraźne umocnienie dolara), a protokół FOMC może wnieść więcej światła na to, jak członkowie tego gremium zapatrują się na perspektywy gospodarcze USA w kontekście ostatnich lepszych danych.

A jak wygląda na tym tle złoty? Wydaje się, że dołki w tym tygodniu mamy już za sobą, a rynek zaczyna się pozycjonować do ponownego osłabienia naszej waluty o kilka, kilkanaście groszy, które na dobre może zacząć się w przyszłym tygodniu. Jak na razie na rynek nie napływają żadne istotne informacje makro z kraju, stąd też pozostajemy pod wpływem globalnych czynników.

EUR/PLN: W rejonie 4,0650-4,0700 zaczyna się tworzyć dość silna podstawa do nowego ruchu wzrostowego (jak pokazuje wykres dzienny). W krótkim terminie obszar powyżej 4,10 wciąż pozostaje jednak mocnym oporem. Układ 4-godzinowy sugeruje, iż jego wyraźne naruszenie w dniu dzisiejszym nie jest możliwe. Preferowanym scenariuszem jest konsolidacja 4,07-4,10.

USD/PLN: Rejon 2,81 pozostanie minimum już na dłużej. Jak pokazuje wykres dzienny ewentualny ponowny atak podaży może sprowadzić notowania co najwyżej do 2,8250. Wskaźniki dzienne jak na razie wolno odwracają trend, ale większe znaczenie będzie mieć tutaj zachowanie się EUR/USD. Ujęcie 4 godzinowe pokazuje, że opór na dziś to rejon 2,87, a wsparcia to wspomniane 2,8250.

EUR/USD: W ujęciu kilku dni wykształcił nam się trend boczny z ograniczeniem 1,4250-1,4450. Po tak silnych spadkach, jak miały miejsce w grudniu, nie jest to raczej objaw siły rynku. W ujęciu 4-godzinnym jesteśmy teraz wokół silnej strefy oporu 1,4350-1,4370 wyznaczanej przez średnie. Jej naruszenie może doprowadzić do ruchu w stronę 1,4400, a później znów 1,4450. Przy takim zachowaniu się rynku niełatwo o mylne, krótkoterminowe sygnały. Rozstrzygnięcie i tak przyjdzie dopiero w piątek.

GBP/USD: Po naruszeniu 1,6000 spadek sięgnął okolic 1,5940 nie dotykając na razie kluczowych wsparć na 1,5900-1,5920. W ostatnich godzinach rynek powrócił jednak powyżej naruszonych 1,60 na chwilę wzrastając nawet powyżej 1,6050. Sporo jest mylnych, krótkoterminowych sygnałów, które jednak nie powinny zmieniać ogólnego obrazu, iż GBP/USD bardziej ciągnie na południe, niż na północ.