Średni koszt ubiegłorocznych emisji w stosunku do wartości ofert debiutujących spółek znacząco podnosi m.in. GPM Vindexus, firma specjalizująca się w obrocie wierzytelnościami i usługach windykacyjnych. Spółka, której oferta odbywała się na początku 2009 roku, pozyskała z emisji zaledwie 1,75 mln zł. Tymczasem jej koszt wyniósł w sumie 858,2 tys. zł. Oferującym akcje był IDMSA.

– W przypadku Vindexusa wpływy z emisji można określić jako porażkę. Trzeba jednak pamiętać, że w czasie oferty doszło do jednych z największych spadków minionej bessy. Sprzedaliśmy niewielki pakiet akcji, co pozwoliło przynajmniej pokryć koszty oferty. Nie chcieliśmy jednak jej przesuwać i zdecydowaliśmy się na wprowadzenie spółki na GPW. Naszym zdaniem firma ma duży potencjał rozwoju – mówi Grzegorz Leszczyński, prezes IDMSA.

Małe najdroższe

W przypadku pierwotnych ofert publicznych (IPO) zwykle procentowa relacja kosztów emisji do pozyskanego kapitału najwyższa jest przy małych ofertach. W ubiegłym roku przy debiutach wartych od kilku do kilkunastu milionów złotych sięgała ona, wyłączając Vindexusa, od około 10 do niemal 18 proc. wartości oferty. Wśród tych spółek nie najlepiej sprzedaż akcji poszła m.in. Intakusowi. Firma przydzieliła 2,5 mln z 4 mln oferowanych akcji.

Im emisja wyższa, tym stosunek kosztów obsługi do jej wartości jest niższy. W przypadku Polskiej Grupy Energetycznej, która w 2009 roku przeprowadziła największą emisję akcji, wartą niemal 6 mld zł, jej koszty stanowiły 1,14 proc. wpływów ze sprzedaży papierów. To najmniejszy udział spośród ubiegłorocznych debiutantów, mimo że nominalnie PGE najwięcej zapłaciła za obsługę emisji.

Do kosztów obsługi wchodzą m.in.: przygotowanie, przeprowadzenie i promocja oferty, przygotowanie prospektu, wynagrodzenie dla kancelarii prawnej, audytora i dla domu maklerskiego oferującego akcje.

Spośród 13 debiutantów z 2009 roku, wyłączając Centrum Klima (spółka przeniosła się na GPW z NewConnect bez oferty), informacji o kosztach nie podały Ipopema Securities i Asseco South Eastern Europe z grupy Asseco. W przypadku Ipopemy przed debiutem akcje spółki w ofercie prywatnej sprzedawali jej akcjonariusze. Asseco SEE pozyskało natomiast ponad 91 mln zł z emisji dla inwestorów kwalifikowanych oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

– Po IPO nie ma obowiązku podawania informacji o kosztach emisji. Taki obowiązek powstaje przy wszystkich kolejnych emisjach, kiedy spółka jest już notowana – mówi Katarzyna Drewnowska z Asseco Poland.

W czasie koniunktury obsługa IPO jest dla domów maklerskich jedną z najbardziej rentownych części działalności. Uzyskiwane z tego tytułu marże są wyższe niż np. z obsługi transakcji przejęć i połączeń czy emisji papierów dłużnych spółek.