Obecnie tylko Warszawa ma swoją spalarnię odpadów komunalnych. Śmieci produkowane w innych miastach trafiają na wysypiska. Tymczasem Polska w najbliższych latach musi ograniczyć ilość odpadów, które są na nich składowane. W 2020 roku może tam trafić tylko 35 proc. śmieci, które podlegają biodegradacji.

Jedynym wyjściem jest budowa w największych miastach spalarni odpadów. Za 3,8 mld zł z UE ma powstać 11 lub 12 instalacji. Do tej kwoty samorządy będą musiały dorzucić drugie tyle własnych pieniędzy.

Najbardziej zaawansowane pracę są w Poznaniu. Miasto zakończyło już burzliwe konsultacje społeczne. – Czekamy na wydanie decyzji środowiskowej. W czerwcu planujemy złożenie wniosku o unijną dotację. Kiedy ją otrzymamy, od razu ruszamy z przetargiem na wykonawcę – mówi Anna Sznytko z poznańskiego magistratu. Koszt miejskiej inwestycji to ponad 660 mln zł.

W III kwartale przetarg na budowę spalarni odbędzie się w Krakowie. Jak mówi Tomasz Sałęga z Krakowskiego Holdingu Komunalnego, zainteresowanie wartym 550 mln zł kontraktem już teraz jest duże. Natomiast pod koniec roku ze swoim przetargiem na spalarnię może ruszyć Koszalin.

Pozostałe miasta rozpoczną wybór wykonawców najwcześniej w 2011 roku. Samorządy jeszcze przygotowują swoje projekty. – Pod koniec 2009 roku podpisaliśmy umowę na wykonanie dokumentacji inwestycji. Otrzymamy ją w lutym 2011 r. – mówi Krzysztof Krzemiński, rzecznik Górnośląskiego Związku Metropolitalnego. Na Górnym Śląsku może powstać jedna lub dwie spalarnie. Łączny koszt ich budowy to ponad 1 mld zł.