Treść aneksu do umowy z 1997 roku została właśnie zaakceptowana przez Ministerstwo Infrastruktury, ale na razie pozostaje tajemnicą. DGP udało się ustalić, że znalazły się w nim paragrafy mające znacząco zwiększyć kontrolę rządu nad autostradą. – W umowie jest kilka zapisów, które chcemy zmienić tak, by interes kierowców był lepiej chroniony, proponujemy konkretne zmiany – mówi DGP Magdalena Jaworska, wiceszefowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

>>> Czytaj też: W styczniu startuje przetarg na system opłat za drogi wart co najmniej 500 mln zł

Przygotowania do zmiany koncesji zaczęły się po tym, jak pod koniec 2009 roku zarządca płatnego odcinka autostrady A4 wprowadził podwyżkę za przejazd z Krakowa do Katowic, na którą nie zgodził się rząd. Na taki ruch Stalexportowi pozwalała jednak umowa koncesyjna.

>>> Czytaj też: W przyszłym roku rekordowe 31 mld zł na budowę dróg

W przyszłym tygodniu Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) ma otrzymać aneks, który znacząco może osłabić pozycję spółki. Wojciech Gębicki, prezes Stalexport Autostrada Małopolska, mówi, że nie obawia się rozmów z Generalną Dyrekcją, ale zastrzega, że sprawę ewentualnego aneksu zna jedynie z mediów. – Jeszcze nikt z rządowej strony formalnie nie poinformował spółki o planach podpisania szóstego aneksu do umowy koncesyjnej, nie znamy nawet treści dokumentu, a już z mediów znamy wysokość kary, jaka na nas spadnie, jeśli go nie podpiszemy – mówi Wojciech Gębicki. Chodzi o wypowiedzi szefów Generalnej Dyrekcji sugerujących możliwość odebrania spółce koncesji. Prezes SAM mówi, że spółka sprawdziła zapisy koncesji i nie obawia się takiego obrotu sprawy.

>>> Czytaj też: "W tym roku rząd dopłaci właścicielom autostrad 700 mln zł"

Negocjacje w sprawie aneksu ruszą jeszcze w styczniu. Według naszych informacji pozbawienie Stalexportu prawa zarządzania płatnym odcinkiem A4 to absolutna ostateczność, bo wtedy konieczne byłoby wypłacenie firmie wielomilionowego odszkodowania.