W grudniu liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych spadła o 85 tys., podczas gdy w listopadzie wzrosła o 4 tys. po korekcie.

Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberg spodziewali się w grudniu stopy bezrobocia w USA na poziomie 10,0 proc. oraz, że liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych pozostanie bez zmian.

>>> Czytaj też: "Piątkowe dane z USA o bezrobociu ważne dla rynków finansowych"

"Recesja może technicznie już dobiegła końca, ale pracodawcy wciąż obawiają się o stan gospodarki i nie decydują się na trwale zwiększać zatrudnienia" - powiedział Chris Rupkey, główny ekonomista banku Tokyo-Mitsubishi. "Wszystko wskazuje na to, że obecne ożywienie będzie trzecim z rzędu, w którym nie będzie widoczny wzrost zatrudnienia" - dodał.

Ekonomiści zaznaczają jednak, że zawdzięcza się to głównie obcięciu kosztów, m.in. przez redukcję zatrudnienia, a także wyjątkowym okolicznościom, jak rządowe programy pobudzenia koniunktury, np. bodźce dla przemysłu samochodowego. Przewidują także, że w 2010 r. bezrobocie będzie się zmniejszać minimalnie. Podkreśla się również, że oficjalny wskaźnik 10 procent jest zaniżony, ponieważ coraz więcej ludzi przestaje szukać pracy i nie są oni zarejestrowani jako bezrobotni. Biorąc pod uwagę szacunkową liczbę tych osób, oraz pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin, stopa "półbezrobocia" (underemployment) przekracza w USA 17 procent.

>>> Czytaj też: Bugaj: Dane z rynku pracy w centrum uwagi

W całym minionym 2009 roku gospodarka amerykańska straciła 4,4 miliona miejsc pracy, a od początku recesji w grudniu 2007 r. ponad 8 milionów. Wysokie bezrobocie jest główną przyczyną spadku poparcia dla prezydenta Obamy. Na początku jego rządów przekraczało ono 70 procent, a obecnie oscyluje wokół 50 procent.