Na początku tygodnia na rynek napłynęły publikacje wskaźników aktywności gospodarczej w przemyśle PMI m.in. z Węgier, Polski oraz Czech. PMI dla polskiego przemysłu zdołał utrzymać się powyżej kluczowej granicy 50 pkt – wyniósł on w grudniu 52,4 pkt, czyli tyle samo, co miesiąc wcześniej, oczekiwano natomiast jego niewielkiej zniżki o 0,3 pkt. Czeski PMI również pozostał w grudniu na niezmienionym względem listopada poziomie 50,6 pkt. Indeks węgierski z kolei wykazał poprawę, rosnąc w minionym miesiącu do poziomu 48,5 pkt z 47,5 pkt – wskaźnik ten jednak wciąż pozostaje poniżej granicznej wartości 50 pkt, oddzielającej ekspansję od recesji w danym sektorze.

Sporo istotnych dla rynku komentarzy napłynęło z Czech. Jeszcze w niedzielę premier tego kraju, przy okazji ogłoszenia wielkości deficytu fiskalnego za 2009 r., wyraził swoje zaniepokojenie możliwym przekroczeniem deficytu zakładanego w ustawie budżetowej na rok bieżący. Wynosi on 163 mld CZK, zdaniem premiera jednak wartość ta może zostać skorygowana w górę, jeśli partie lewicowe będą forsować ustawy, zwiększające wydatki ponad plan. Dzień później jednak prezydent Czech zapowiedział, iż nie podpisze żadnej z ustaw, która mogłaby doprowadzić do przekroczenia tegorocznego deficytu. Odnośnie polityki pieniężnej natomiast wypowiadał się wiceprezes Narodowego Banku Czech, który zasygnalizował, iż podwyżki stóp procentowych mogą mieć miejsce w drugiej połowie 2010 r. Po ostatnim osłabieniu korony związanym z poluźnianiem polityki monetarnej w Czechach, słowa te wsparły notowania korony.

Dane i doniesienia, jakie napływały z naszego regionu wspierały nastroje wśród inwestorów. Oprócz wspomnianych odczytów wskaźników PMI, poznaliśmy również m.in. bilans handlu zagranicznego z Czech oraz dynamikę produkcji przemysłowej z Węgier. Pierwsza z publikacji wskazała na nadwyżkę na saldzie handlowym w listopadzie o wartości ponad 14,5 mld CZK. Produkcja przemysłowa na Węgrzech w tym okresie spadła o 7% r/r, są to jednak niezłe dane w porównaniu z poprzednimi dwucyfrowymi odczytami – w październiku produkcja zmniejszyła się o 12,9% r/r. Dobre nastroje panowały również na rynku walutowym Rumunii, gdzie po ostatnich wyborach zdecydowanie zmalało ryzyko polityczno-gospodarcze. Od początku roku lej umocnił się z okolic poziomu 4,2400 RON za EUR do 4,1500. Cieplej o naszym regionie zaczęły wypowiadać się również agencje ratingowe. Na przestrzeni tygodnia agencja Moody’s zrewidowała w górę rating Turcji z Baa2 do Baa3, ponadto zasygnalizowała możliwość podniesienia w długim terminie perspektyw ratingu Węgier z „negatywnej” na „stabilną”.