Firmy (również spoza Europy) wiedzą, że chcąc się zakotwiczyć na szybko rozwijającym się afrykańskim rynku, warto zainwestować w futbol. Ci, co się zagapili, żałują.

Na wojnie firm o ekspansję w Afryce zarabiają wszyscy, z afrykańską federacją (CAF) na czele. W ostatnich dwóch dekadach tamtejsi działacze nie doceniali możliwości, jakie daje lokalny rynek. Firmy podpisywały kontrakty sponsorskie o znacznie zaniżonej wartości. Klubom i związkom brakowało profesjonalnych menedżerów i dyrektorów sportowych. Swoje robiła również wszechobecna korupcja. Obecnie CAF oraz inne federacje do negocjacji z potencjalnymi sponsorami zatrudniają wykwalifikowanych ludzi, głównie z Europy (z afrykańską federacją od lat współpracuje firma SportFive, ta sama, która podpisała umowę z PZPN). Korupcja pozostała, ale nie aż tak dokuczliwa jak kiedyś.

>>> Czytaj też: Co ze stadionami po EURO 2010?

Sportowy rynek w Afryce rośnie o kilkanaście procent rocznie. Siła nabywcza Afrykańczyków wzrasta, wydają coraz więcej na rozrywkę. Europejskie firmy świetnie zdają sobie z tego sprawę i chętnie promują się tam poprzez sport – powiedział nam jeden z przedstawicieli SportFive.

Afrykański futbol zyskuje przede wszystkim dzięki ostrej rywalizacji na rynku komunikacyjnym. Według zeszłorocznego raportu ONZ w Afryce w 2008 r. było 246 mln użytkowników telefonów komórkowych, aż o 30 proc. więcej niż w 2003 r. Najwięksi gracze na tamtejszym rynku, brytyjski Vodafone, francuski Orange, MTN z RPA, Zain z Kuwejtu oraz nigeryjski GLO, wpompowali w ostatnich latach w afrykański futbol ponad 200 mln dol. Orange, który dominuje w Kamerunie, Senegalu, Gwinei, Botswanie i WKS, podpisał niedawno 8-letnią umowę sponsorską z CAF. Oczywiście nie podano kwoty, na jaką opiewała, ale kilka miesięcy temu CAF (a raczej SportFive) szukała chętnego, który za możliwość m.in. używania nazwy swojej firmy przed oficjalną nazwą turnieju (np. Orange PNA, Orange Afrykańska Liga Mistrzów) zapłaci około 140 mln dol.

Wartość umów sponsorskich podpisywanych z afrykańskimi klubami, ligami i związkami sportowymi rośnie gwałtownie. Dwa tygodnie temu nigeryjska federacja podpisała nowy 5-letni kontrakt z Coca-Colą, wart 3,6 mln dol. – o 200 procent więcej niż kilka lat temu. Nawet w Beninie coraz łatwiej o sponsora. Oczywiście różnice między południową oraz arabską północną Afryką a centralną wciąż są spore, ale marketing sportowy rozwija się we wszystkich regionach. 

Czytaj więcej: Strumień pieniędzy dla afrykańskiej piłki