Ekonomiści obawiają się, że deficyt ten może się jeszcze zwiększyć. Republikański gubernator podkreślił, że w wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej stanu należy określić priorytetowe cele, na które w pierwszej kolejności kierowane będą środki publiczne. Zaliczył do nich system oświaty i bezpieczeństwo. Znacznemu ograniczeniu mają ulec wydatki na inne cele, w tym na utrzymanie więzień. Cięcia mają w szczególności dotyczyć kosztów opieki medycznej nad więźniami.

>>> Czytaj też: Obligacje Kalifornii to prawie śmieci

Ponadto zaproponował zmniejszenie o 5 proc. wynagrodzeń urzędników organów stanowych i zwiększenie w tej samej wysokości ich wpłat na fundusze emerytalne. Gubernator liczy też na pomoc Waszyngtonu, który - według jego obliczeń - winien jest Kalifornii ok. 6,9 mld dolarów. Ostrzegł, że jeśli Kalifornia nie otrzyma tych pieniędzy, będzie zmuszony dokonać dalszych cięć, w tym pomocy dla najuboższych rodzin, osieroconych dzieci i placówek opiekujących się chorymi psychicznie.

>>> Czytaj też: New Jersey płaci 22 tys. dolarów dziennie za friko

Schwarzenegger, dla którego obecny rok jest ostatnim w obecnej kadencji na tym stanowisku, zaapelował do parlamentarzystów o bezzwłoczne zajęcie się poprawą sytuacji finansowej stanu poprzez gruntowną reformę systemu podatkowego i sposobu konstruowania budżetu.

Kalifornia, zaliczająca się paradoksalnie do najbogatszych stanów amerykańskich i mająca największą liczbę ludności, boryka się już od wielu lat z chronicznym deficytem budżetowym. Sytuację pogorszyła znacznie trwająca wciąż recesja, a zwłaszcza kryzys na rynku nieruchomości.