Producenci samochodów, napojów czy odzieży będą mogli częściej reklamować swoje produkty, umieszczając je w serialach i filmach. Programy telewizyjne będą mogły być też częściej przerywane blokami reklamowymi niż dotychczas – tak proponuje resort kultury. Przeciwko temu projektowi są wydawcy prasy, którzy twierdzą, że nowe regulacje osłabią ich pozycję na rynku reklamy.

– Telewizja już ma połowę rynku reklamowego, a teraz zyska jeszcze większe możliwości reklamowe. Prasa będąca w dużo trudniejszej sytuacji niż telewizja nie jest tak wspomagana – podkreśla Maciej Hoffman, dyrektor Izby Wydawców Prasy.

>>> CZYTAJ TEŻ: Przychody Google z reklamy na pewno wzrosną

– To brzmi jakoś absurdalnie. Telewizja w Polsce spokojnie się broni, bo jest niezwykle atrakcyjna cenowo – mówi DGP Jakub Potrzebowski, prezes domu mediowego Zenith Optimedia Polska. Na dodatek do telewizji w Polsce trafia dziś co druga złotówka z wartego ponad 7 mld zł rynku reklamy. Udział prasy jest kilkakrotnie niższy.

– To zastanawiające, że urzędnicy chcą tak wspierać telewizję. Ale niewiele mogą w tej sprawie tak naprawdę wskórać. Próba ratowania ustawowo telewizji czy prasy przed nieuchronnością zmieniającego się rynku, czyli internetem, to zawracanie kijem Wisły – dodaje Jakub Bierzyński, prezes Omnicom Media Group. Wydawcom nie podoba się jednak to, że telewizja jest w uprzywilejowanej pozycji. Resort chce pozwolić np. nadawcom częściej przerywać programy reklamami (nie co 20, a co 10 minut), wciąż nie wlicza do dozwolonych w ciągu godziny 12 minut reklam czasu, jaki stacje poświęcają na sponsoring, czyli dodatkowe bloki reklamowe wyświetlane przed programami.

– Nie mamy nic przeciwko umieszczaniu reklam w filmach czy programach na żądanie. Propozycje ministerstwa dopuszczają jednak też przerywanie reklamami programów informacyjnych, publicystycznych czy reportaży. Tego wcześniej nie było – podkreśla Maciej Hoffman. Na dodatek – zdaniem IWP – prasa jest dyskryminowana, bo resort kultury odmówił wydawcom prawa do tzw. krótkich relacji np. z wydarzeń sportowych (do 90 sekund), które mogliby pokazywać w swoich serwisach internetowych. Telewizje takiego zakazu nie mają.