Inspektorzy – nie tylko w Sądzie Najwyższym, ale też w jednostkach niższych instancji – mają sprawdzać, czy wyroki nie zostały wydane za łapówkę. Jakby tego było mało, w prowincji Guangdong może wkrótce ruszyć pilotażowy program wprowadzający obowiązek składania oświadczeń o dochodach i zatrudnieniu nie tylko ludzi aparatu partyjnego, ale także członków ich najbliższej rodziny. Towarzyszy temu kampania propagandowa piętnująca nadużycia korupcyjne. Tylko wczoraj w mediach podano, że w ciągu ostatnich 30 lat z kraju zbiegło 4 tys. urzędników, którzy okradli państwo na 50 miliardów dolarów.

>>> Polecamy: Urząd skarbowy sprawdzi właścicieli Bentleyów

Kampania walki z korupcją może jednak okazać się wielką porażką partii. Po pierwsze – jak wskazują chińscy ekonomiści – paradoksalnie korupcja sprzyja chińskiemu rozwojowi gospodarczemu. Po drugie Chiny, w których silna jest tradycja guanxi – zobowiązań opartych na znajomościach – jest ona powszechnie akceptowalna.

>>> Czytaj także: Dla Polaków najważniejsza jest walka z korupcją

Najwięcej kontrowersji wywołała jednak teza przypomniana przez partyjny dziennik Renmin Ribao. Według gazety zwalczanie korupcji jest jednoznaczne z osłabieniem skuteczności aparatu państwowego i wyhamowaniem wzrostu gospodarczego. Zwalczanie korupcji w Chinach oznacza bowiem nie tylko zwalczanie łapówek, ale całego systemu, na którym oparte jest funkcjonowanie chińskiego biznesu i społeczeństwa.

>>> Polecamy: Korupcja i przestępczości w Bułgarii i Rumunii

Tymczasem chiński przywódca Hu Jintao uczynił walkę z plagą korupcji jednym z priorytetów swoich rządów. W pierwszych 11 miesiącach 2009 do specjalnej partyjnej komisji wpłynęło 1 318 362 doniesień o korupcji wśród członków KPCh, z czego wstępnie zweryfikowano ok. 10 proc. i ukarano 106 626 urzędników. Liczba urzędników, którzy zdefraudowali ponad 1 milion juanów (równowartość ok. 146 tys. dol.) i zostali ukarani, wzrosła o 19,2 proc. w stosunku do roku ubiegłego. – Trudno ocenić, czy ten wzrost jest wynikiem narastania zjawiska korupcji w Chinach, czy większej skuteczności organów, które z nią walczą – mówi nam Yiyi Lu, analityk z Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Londynie.