ROZMOWA

MICHAŁ DUSZCZYK

Analitycy KBC Securities prognozują, że wydatki inwestycyjne PGNiG w tym roku spadną z 5 do 4,5 mld zł. Ucierpieć ma segment poszukiwań i wydobycia (tzw. upstream) – wydatki na niego mają być o ponad 250 mln zł niższe od tych z 2009 roku. Jak zamierzają państwo zwiększać lub choćby utrzymać obecny poziom wydobycia?

SŁAWOMIR HINC*

Te prognozy są nieprawdziwe. Stanowczo zaprzeczam tym spekulacjom. Zapewniam, że PGNiG na inwestycje w 2010 roku planuje podobny poziom wydatków jak w 2009 roku, kiedy w całej naszej grupie kapitałowej wydatki inwestycyjne wyniosły ok. 5 mld zł. Co najwyżej możliwe są przesunięcia, z wyjątkiem dystrybucji, na którą zaplanowaliśmy około 1 mld zł, ale w ramach tych ok. 5 mld zł. Te ewentualne przesunięcia mogą wynikać z harmonogramu realizacji inwestycji.

Rok 2010 jest bowiem jednym z najbardziej intensywnych pod względem inwestycji w sektorze upstreamu w historii PGNiG. W sumie na poszukiwania złóż, wydobycie i budowę, rozbudowę podziemnych magazynów gazu oraz pozostałe inwestycje przeznaczymy ok. 4 mld zł.

>>> Czytaj też: "PGNiG chce szukać ropy i gazu za granicą"

Zmniejszania wydatków na poszukiwanie i wydobycie z całą pewnością nie będzie?

Na poszukiwania złóż w kraju i za granicą – podobnie jak w 2009 roku – zamierzamy wydać 850–900 mln zł. Plan inwestycyjny obejmuje wydobycie, w tym zagospodarowanie złoża Lubiatów–Międzychód–Grotów. Co ważne, przyspieszamy tam prace i chcemy oddać kopalnię do użytku o rok wcześniej, czyli w 2012 roku. 2010–2011 będą więc latami największych wydatków na tym złożu. Mówimy o kwocie około 1 mld zł łącznie.

W sierpniu 2011 r. chcemy ponadto rozpocząć wydobycie w Norwegii, więc w 2010 r. będą również duże nakłady inwestycyjne na ten projekt. Jak widać, zdecydowanie nie zmniejszamy wydatków i są one praktycznie na takim samym poziomie jak w 2009 roku.