KaaN: Czy jest jakaś instytucja – taki unijny MFW – który może pomagać krajom strefy euro w kłopotach? Czy po prostu wszystkie państwa zdane są na siebie, ewentualne na siebie i Niemcy?

Paweł Kowalewski: Nie ma instytucji powołanej tylko do tego celu. Jednakże na przykład Europejski Bank Centralny prowadzi działania, które mają na celu wsparcie banków centralnych państw członkowskich. Narodowy Bank Polski zawarł niedawno umowę swap z Europejskim Bankiem Centralnym. W obszarze polityki monetarnej współpraca jest bardzo silna. Rzeczywiście warte podkreślenia jest znaczenie Niemiec. Można to zauważyć na przykładzie Grecji, która drugi raz na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy ma poważne kłopoty ekonomiczne i budżetowe, jednak na początku 2009 roku (przełom lutego i marca) problemy te miały charakter paneuropejski. Wtedy rzeczywiście Niemcy wyrażały ewentualną gotowość do udzielenia pomocy. Tym razem jednak Niemcy nie wydają się być skłonne do udzielenia jakiejkolwiek pomocy. Świadczą o tym wypowiedzi głównego ekonomisty EBC Jurgena Starka albo nagłówki z niemieckiej prasy opiniotwórczej.
Po pierwsze, nie jest to pierwszy raz, kiedy Grecja dostarcza kłopotów. Po drugie, po raz kolejny zastrzeżenia budzi wiarygodność statystyki greckiej. Po trzecie, rating Grecji jest niższy niż wielu krajów poza strefą euro (w tym Polski). Po czwarte, Niemcy wyraźnie powiedziały, że tu nie chodzi o ilość, ale o precedens. Jeżeli Grecji się pomoże, w kolejce mogą stanąć inne kraje, na skutek czego Europejska Unia Gospodarcza i Walutowa może przekształcić się w Europejską Unię Deficytu Budżetowego i Długu Publicznego.

zainteresowany: Portugalia to kraj uznawany za przegrany po wejściu do strefy euro. Jakie są powody, dla którego to państwo nie radzi sobie pod rządami wspólnej waluty?

Paweł Kowalewski: Wiele jest przyczyn, które mogą tłumaczyć to, co zaszło w Portugalii. Niektórzy zwracają uwagę na błędy w polityce makroekonomicznej, inni na brak reform strukturalnych. Niemniej jednak jedną z ważnych przyczyn, często pomijanych, jest stosunkowo słabe szkolnictwo czy szeroko rozumiany system edukacji, który nie jest w stanie wykształcić młodych Portugalczyków tak, aby bez większych problemów umieli się odnaleźć na konkurencyjnym rynku pracy. Wbrew pozorom jest to poważny kłopot i tak długo, jak władze Portugalii nie zapobiegną temu, państwo to może wlec się na samym końcu UE czy strefy euro.

JurekE Czy widział pan wystąpienie posłanki Gabrieli Masłowskiej przed głosowaniem nad wyborem członków RPP? Powiedziała ona, że PKB Polski to tylko 3,9 proc. PKB strefy euro. Czy więc EBC będzie w ogóle brał sytuację Polski pod uwagę?