Korea Południowa ma zamiar w ciągu najbliższych 20 lat opanować 20 proc. rynku energii jądrowej i stać się trzecim największym światowym eksporterem w branży. Do 2030 roku azjatycki tygrys planuje wyeksportować reaktory jądrowe warte 400 miliardów dolarów.

W tej chwili 15 proc. światowej energii jest produkowane w elektrowniach jądrowych. Branża będzie nadal się rozwijać, ponieważ kraje szukają bardziej ekologicznych źródeł energii niż ropa naftowa i węgiel. Zdaniem południowokoreańskiego ministra gospodarki sektor energetyki jądrowej będzie wkrótce najbardziej zyskownym interesem po motoryzacji i przemyśle stoczniowym. W chwili obecnej światowemu eksportowi reaktorów atomowych przewodniczą Francja, Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia i Rosja.

Z danych Światowego Stowarzyszenia Nuklearnego (World Nuclear Association) wynika, że liczba reaktorów jądrowych na świecie podwoi się w ciągu najbliższych 20 lat. Popyt na tego rodzaju energię będzie największy w Chinach i Indiach. Na chwilę obecną istnieją plany wybudowania ponad 450 elektrowni jądrowych do 2030 roku.

W grudniu ubiegłego roku południowokoreańskie konsorcjum, kierowane przez państwową spółkę Korea Electric Power Corp (KEPCO), wygrało przetarg na budowę czterech elektrowni jądrowych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Poza KEPCO w skład wchodzą także Hyundai, Samsung, Doosan Heavy Industries z Korei Południowej, amerykański Westinghouse Electric i japońska Toshiba. Oferty wspomnianego konsorcjum nie udało się przebić francuskiej grupie spółek, wśród których znajdowała się Areva, światowy lider w produkcji reaktorów jądrowych.