Obecnie na wysypiska trafia 96 proc. śmieci komunalnych.

Za niewykonanie tych zobowiązań grożą Polsce kary. Komisji Europejski nie będzie trudno wykazać naszych zaniedbań i opóźnień. Rząd może jeszcze liczyć, że zostanie określony jakiś dodatkowy termin na nadrobienie opóźnienia. Jednak jeżeli i te zalecenia nie zostaną wykonane, sprawa polskich śmieci trafi zapewne na wokandę Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, który nałoży na nasz kraj kary. Za jeden dzień opóźnień w wykonaniu unijnych zobowiązań kara może wynieść nawet 260 tys. euro. Za każdy dzień zwłoki. W tym przypadku ostateczna suma kary będzie zależała od tego, jak szybko ograniczymy ilość śmieci na składowiskach. Nie można też wykluczyć dodatkowej jednorazowej kary pieniężnej, która może wynieść kilka milionów euro.

– Obecne przepisy mówią, że w planie gminnym wskazuje się instalacje, do których mają trafiać odpady komunalne. W praktyce są jednak wożone do innych miejsc – mówi Bolesław Maksymowicz z Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Ekologii Miast. Zaznacza, że ciężko jest zmusić przedsiębiorców odbierających odpady komunalne od mieszkańców, by wozili je tam, gdzie wskazuje gmina. – Polski system gospodarki odpadami jest wyjątkowo nieskuteczny, gdyż kontrolą przedsiębiorców zajmują się urzędnicy, którzy w zakresie swych kompetencji mają także obowiązki związane z rolnictwem i innymi sprawami. – mówi Bolesław Maksymowicz. Dodaje, że w Polsce moce przerobowe kompostowni wykorzystywane są w prawie 30 procentach właśnie z uwagi na to, że odpady biodegradowalne trafiają przede wszystkim na wysypiska.

>>> Polecamy: Gminy chcą odzyskać kontrolę nad odpadami komunalnymi