"Odbiorcy w tzw. grupie taryfowej G (gospodarstwa domowe) zapłacą za dystrybucję energii średnio o 6,3 proc. więcej (najmniejszy wzrost, bo 1,9 proc. odczują odbiorcy przyłączeni do sieci PGE Dystrybucja Łódź, a największy, 8,1 proc. - klienci EnergiaPro)" - czytamy w komunikacie. Postępowania taryfowe dwóch pozostałych spółek: RWE Stoen Operator i PGE Dystrybucja Białystok zakończą się w najbliższym czasie.

URE podał, że do tej pory prezes zatwierdził dwie z dwunastu taryf na sprzedaż energii elektrycznej odbiorcom w gospodarstwach domowych: przedsiębiorstwom Enea i Energa. "Wzrost cen energii w tych dwóch przedsiębiorstwach wyniósł odpowiednio 5,6 proc. i 6,8 proc.. Oznacza to, że rachunki (na które składają się opłaty za energię i jej dystrybucję) wzrosną dla klientów indywidualnych Enei (grupa G) średnio o 4,5 proc., natomiast dla klientów Energii - średnio o 5,9 proc." - czytamy dalej.

Na jesieni ubiegłego roku URE oczekiwał, że dostawcy energii obniżą swoje propozycje dotyczące podwyżek cen dla gospodarstw domowych i według informacji urzędu firmy zredukowały swoje oczekiwania w tym zakresie. Energetycy wnioskowali o znaczne podwyżki, tłumacząc to głównie wysokością cen hurtowych energii na przyszły rok. Urząd Regulacji Energetyki uznał jednak, że nie jest to zasadne i wezwał firmy do "urealnienia oczekiwań". Pod koniec września wiceprezes URE Marek Woszczyk poinformował, że dostawcy energii elektrycznej złożyli wnioski w URE, w których domagają się zgody na podwyżki rzędu 16-22 proc. dla gospodarstw domowych.

>>> CZYTAJ TEŻ: Jak czytać rachunek za prąd i sprawdzić naszego dostawcę?

Podkreślał wówczas, że URE nie zgodzi się na tak wysokie podniesienie cen prądu. Nie chciał jednak podać, na jakie konkretnie podwyżki mogą liczyć firmy energetyczne - powiedział jedynie, że mogą one wynieść kilka procent. Na początku września URE zrezygnował z zapowiadanego wcześniej zwolnienia przedsiębiorstw energetycznych z obowiązku przedkładania do zatwierdzenia taryf dla energii elektrycznej sprzedawanej gospodarstwom domowym (tzw. grupa G).

>>> CZYTAJ TEZ: Mariusz Swora - człowiek, który szedł pod prąd