Shearing najgorzej sytuację ekonomiczną ocenia w Bułgarii, Rumunii, Węgrzech, Litwie, Łotwie i Estonii. W tych krajach PKB prawdopodobnie nadal będzie na minusie w 2010 roku. Szczególnie źle radzą sobie wschodnioeuropejskie banki, gdzie wolne tempo ekspansji kredytowej oraz zeszłoroczne osłabienie lokalnych walut nie pozwala na rozwój gospodarczy.

Banki na Litwie, Łotwie, w Rumunii i Bułgarii mają największy w regionie odsetek zagrożonych należności w stosunku do wszystkich udzielonych kredytów, odpowiednio 14,5 proc., 12 proc., 11,2 proc. oraz 10,1 proc. W zeszłym roku w łotewskich bankach wartość kredytów w obcych walutach wzrosła do 91 proc. ogółu. Niewiele lepiej jest w Estonii (87,1 proc.) i na Litwie (71,8 proc.).

Shearing komentuje także sytuację rosyjskich pożyczkodawców. Oficjalne dane informują, że zagrożone kredyty stanowią 6 proc. całości, jednak zdaniem analityka ten wskaźnik kształtuje się w Rosji na poziomie około 20 proc. Podczas gdy cztery największe banki mają mocne podstawy kapitałowe dzięki wsparciu moskiewskiego rządu, ponad 1000 mniejszych może mieć spore kłopoty finansowe.

Pozytywne oceny ma Shearing dla banków w Turcji, Czechach, Słowacji i Polsce. Instytucje finansowe w tych krajach są w „rozsądnej formie”, a dostęp do kredytów dla firm i gospodarstw domowych jest dużo lepszy, niż gdziekolwiek indziej w Europie Wschodniej.