Ford zgarnął nagrody za samochód i półciężarówkę roku oraz zaprezentował podczas salonu nowego Forda compacta. Samochód, który Mulally planuje sprzedawać na całym świecie, oblegały podczas pokazu tłumy reporterów i przedstawicieli innych koncernów motoryzacyjnych.

Od Dreamlinera do Focusa

64-letni Mulally przyszedł do Forda w 2006 roku po blisko czterdziestoletniej karierze w Boeingu, gdzie był odpowiedzialny za rozwój samolotu 787 Dreamliner. Inwestorzy i nabywcy samochodów na sukcesy Forda zareagowali windując w zeszłym roku wartość akcji koncernu niemal czterokrotnie do najwyższego poziomu od 2005 roku. Za grudzień Ford zanotował 33-proc. wzrost sprzedaży, podczas gdy dostawy aut GM na rynek skurczyły się o 6 proc. 

Ale szef koncernu nadal musi zmagać się ze starymi problemami firmy, która od 2005 roku nie zanotowała rocznego zysku, a jej straty za okres 2006-2008 osiągnęły rekordową kwotę 30 mld dolarów. Chociaż w trzecim kwartale zeszłego roku koncern zarobił zaskakującą sumę 997 mln dolarów, szef Forda twierdzi, że jeszcze do 2011 roku nie można mówić o “solidnej rentowności” firmy. 

Ford postawił na małe samochody, co w USA jest ryzykowne, gdyż amerykańscy konsumenci jeszcze nie nabrali przekonania do mniejszych modeli w przeciwieństwie do nabywców w innych częściach świata, którzy płacą za paliwo znacznie więcej niż w USA. Faktem jest, że sprzedaż compactów i subcompactów spadła w Ameryce o 20 proc. w 2009 roku.

Firma chudsza o cztery marki

Pod rządami nowego szefa Ford zredukował o połowę liczbę miejsc pracy w Ameryce Północnej, a fabryki zamiast aut sportowo-użytkowych, SUV-ów, zaczęły produkować mniejsze pojazdy, jak Focus. W tym czasie sprzedano już Jaguara, Land Rovera i Aston Martina, dobiegają także końca przygotowania do sprzedaży Volvo dla chińskiego koncernu Zhejiang Geely Holding Group 

Ale nie do końca jest słodko, Agencja ratingowa Standard & Poors ustaliła pod koniec grudnia rating koncernu na poziomie “B-“, aż sześć stopni poniżej kategorii inwestycyjnej, głownie z powodu wielkiego długu oraz braku pewności, czy rzeczywiście uda się zrealizować plan powrotu Forda na szerokie wody. 

„Szereg czynników jest także niezależnych od samego Forda, jak na przykład reforma służby zdrowia w USA czy stan europejskich gospodarek” – mówi Gregg Lemos Stein, analityk kredytowy S&P - „Pod znakiem zapytania jest także fakt, czy tempo wzrostu notowań akcji Forda z 2009 roku dalej się utrzyma, kiedy kryzys już minął, a rywale otrząsnęli się z bankructwa’.