Trochę ponad rok temu Claire Robertson podjęła największe wyzwanie w swojej karierze zawodowej. Była wówczas menedżerem w oddziale znajdującej się pod zarządem syndyka firmy Woolworths, tak więc po zamknięciu należącego do niej sklepu w Dorchester (na południu Anglii) groziło jej natychmiastowe bezrobocie. Jednak 18 lat doświadczenia w jednej z czołowych detalicznych firm brytyjskich dawało jej duże szanse na znalezienie kolejnego zajęcia – nawet w najgłębszej recesji.

>>> Czytaj też: Moody’s ostrzega: USA i Wielka Brytania muszą oszczędzać

Mimo to Claire Robertson przyjęła niezwykłą ofertę ze strony właściciela lokalu: żeby prowadzić sklep na własną rękę, z nową nazwą, ale z tym samym personelem. Właściciel lokalu zapewniałby finansowanie, ona jednak musiałaby sprawić, że sklep przynosiłby zysk. – W tamtym okresie była to pewnie propozycja szalona, mnie jednak nie wydawała się trudna – mówi. – Nie potrafiłam sobie wyobrazić pracy w innej sieci detalicznej, skoro więc dano mi taką szansę, to pomyślałam sobie: wejdę w to.

Wellworths i Alworths

>>> Czytaj też: Kryzys zniszczył wielką sieć sklepów muzycznych

Dla Brytyjczyków było to pierwsze Boże Narodzenie bez Woolworthsa. Ostatni z 807 sklepów firmy zamknięto prawie 12 miesięcy temu, niemal 100 lat od czasu otwarcia pierwszego jej brytyjskiego punktu sprzedaży detalicznej, co nastąpiło w 1909 roku. Sieć upadła, pozbawiając pracy 27 tys. osób i wywołując współczucie brytyjskiej opinii publicznej, dla której jej bankructwo symbolizowało niszczące skutki recesji.

W ciągu jednak następnego roku pojawiły się trzy odrębne przedsięwzięcia biznesowe, dążące do skorzystania z reputacji jednej z najbardziej kochanych krajowych marek i do przejęcia po niej spadku. Walka o stanie się dziedzicem Woolworthsa zwraca uwagę na to, jaką siłę może mieć marka, pozwala się także dogłębnie przyjrzeć możliwościom jej regenerowania.

>>> Czytaj też: Niemiecki Woolworth wystąpił o ochronę przed wierzycielami

Wellworths – czyli sklep pani Robertson – to najmniejsza z trzech firm, które kłócą się o pozostałości po upadłym Woolworthsie. Ma większego przeciwnika w postaci zarejestrowanej w hrabstwie Surrey firmy Alworths – sieci pięciu sklepów, zorganizowanej przez Andy’ego Lathama, byłego wyższego menedżera Woolworthsa – i jeszcze większego rywala w postaci witryny internetowej woolworths. co.uk, prowadzonej przez Shop Direct – internetową grupę detaliczną, która należy do braci Fredericka i Davida Barclayów.

Claire Robertson nie zdołała jeszcze otworzyć drzwi swojego sklepu, gdy – ku jej zaskoczeniu – nawiązali z nią kontakt prawnicy firmy Shop Direct, która właśnie zapłaciła około 7 mln funtów za prawo do nazwy Woolworths, zamierzając pod tą nazwą prowadzić sprzedaż detaliczną przez internet. – Nie sądziłam, że to będzie problem: w ogóle mi to nie przyszło do głowy – mówi pani Robertson. – Gdy w kilkoro zaczynaliśmy planowanie sklepu, ta nazwa do nich nie należała, nie nie pomyśleliśmy więc, że taka kwestia może się pojawić – dodaje.

>>> Czytaj też: Marka, która istnieje wyłącznie w internecie