Rada Ministrów zatwierdziła przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego plan wykorzystania środków unijnych w 2010 roku. Zakłada on, że pozyskamy z funduszy pomocowych Unii Europejskiej 26,9 mld zł. W ubiegłym roku było to 17 mld zł. Jeżeli więc prognoza rządu zostanie zrealizowana, w ciągu dwóch lat wydawania pieniędzy z perspektywy 2007–2013 (w latach 2007–2008 z powodów formalnych nie wydawano pieniędzy z tego budżetu) spożytkujemy 44 mld zł, czyli prawie 13 proc. kwoty na cały ten okres.

Jak twierdzą eksperci pytani przez DGP, z wykonaniem rządowej prognozy nie powinno być większych problemów.

– Przyjęty przez rząd poziom wydatków jest realny do osiągnięcia, pod warunkiem że ruszą w końcu płatności w dużych projektach infrastrukturalnych. Poza tym nie ma już żadnych istotnych biurokratycznych przeszkód, które zahamowałyby wydatkowanie unijnych pieniędzy – mówi Marzena Chmielewska, dyrektor Departamentu Funduszy Strukturalnych w PKPP Lewiatan.

>>> Czytaj też: "BGK: Wystartował nowy system wypłat dotacji unijnych"

Dodaje, że w ubiegłym roku bardzo dobrze były realizowane małe i średnie projekty. Jednak w przypadku dużych projektów było gorzej, bo borykały się one z opóźnieniami związanymi np. z przygotowaniem dokumentacji środowiskowej.

Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego i ekspert BCC, uważa, że rządowy plan jest ostrożny i mało ambitny. Podkreśla, że biorąc pod uwagę wartość podpisanych umów o przyznaniu dotacji (110 mld zł), prognoza zostanie spokojnie zrealizowana. Tym bardziej że w 27 mld zł, które Polska ma wykorzystać, mieszczą się nie tylko pieniądze pochodzące z UE, ale także obowiązkowy wkład budżetowy.

– Tymczasem, aby nie było problemu z wydaniem całej kwoty na lata 2007–2013, powinniśmy pozyskiwać ok. 4 mld zł miesięcznie, co w skali roku daje około 48 mld zł. To prawie dwa razy więcej, niż przyjął rząd – mówi ekspert BCC.

Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego, przyznaje, że prognoza jest ostrożna. Twierdzi, że 27 mld zł to wartość wysłanych do KE wniosków o płatność. Realnie zaś w gospodarkę zostanie wpompowane w tym roku około 40 mld zł.

– Szkoda, że MRR nie przygotował planu kontraktacji na ten rok. Na koniec 2010 roku powinno zostać rozdysponowane ok. 60 proc. z 67 mld euro, które Polska dostała na lata 2007–2013 – mówi Jerzy Kwieciński. Na koniec 2009 roku było to 25 proc.

Eksperci zwracają uwagę na to, że drugi rok z rzędu główny ciężar wydatkowania funduszy unijnych spoczywa na barkach samorządów wojewódzkich. W tym roku będą musiały one wykorzystać 10 mld zł unijnego wsparcia. To prawie 40 proc. rządowej prognozy. Tymczasem w ramach regionalnych programów operacyjnych zostało rozdysponowane 16 z 67 mld euro z UE.