Kryzysu gospodarczego z pewnością nie można oceniać pozytywnie. Może nam on jednak pomóc, jeśli chodzi o promocję gospodarczą Polski.

– Teraz, gdy rzeczywiście odróżniamy się od reszty świata, a według raportu Ernst & Young Indie i Polska osiągnęły największy sukces w dotarciu do potencjalnych inwestorów w okresie kryzysu, powinniśmy to wykorzystać – tłumaczy Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

>>> Czytaj też: "Polska potrzebuje silnej promocji za granicą"

Również Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, twierdzi, że kryzys dał nam do ręki niepodważalny argument w postaci wybijającego się na tle Europy wzrostu gospodarczego, który należy wykorzystać, by przyciągnąć inwestorów i wypromować eksport.

Obecne działania promocyjne trudno jednak ocenić pozytywnie. Zdecydowanie źle mówi się o współpracy między Ministerstwem Spraw Zagranicznych a Ministerstwem Gospodarki.

– Fundamentalnym problemem był brak jasno podzielonych kompetencji w zakresie promocji Polski pomiędzy poszczególnymi instytucjami państwowymi, przede wszystkim MSZ i MG, co skutkowało niską skutecznością działań polskich ambasad – mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Nowe regulacje

Dopiero 1 stycznia 2010 r. weszła w życie nowa ustawa o działach administracji rządowej, w której zostało zapisane, że za promocję gospodarczą Polski odpowiedzialne jest Ministerstwo Gospodarki, a MSZ może wspierać je w tym zakresie. Wcześniej oba resorty odpowiadały za działania promocyjne.

Obecnie promocja Polski poza granicami kraju jest realizowana głównie przez Wydziały Promocji Handlu i Inwestycji, które są nieefektywne. Koszty ich funkcjonowania, sięgające nawet 90 proc. budżetów placówek, są niewspółmierne do ich osiągnięć – tłumaczy prezydent KPP.

>>> Czytaj też: "Przedsiębiorcy są gotowi współfinansować promocję Polski za granicą"

Andrzej Arendarski podkreśla również, że brakuje spójnej, sprawnie realizowanej, narodowej strategii promocji gospodarki.

Co należałoby zrobić, by promocja przyniosła efekty?

– Priorytety naszym zdaniem to: promocja eksportu, wsparcie dla polskich inwestycji za granicą, wsparcie dla inwestycji zagranicznych w Polsce, poprawa wizerunku Polski jako partnera gospodarczego – mówi Katarzyna Urbańska, dyrektor Departamentu Prawnego PKPP Lewiatan.

Wojciech Warski z Business Centre Club mówi, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być utworzenie silnej agencji konsolidującej budżety. Miałaby ona kontrolować wszystkie działania związane z promocją. Nie ma jednak zgody na stworzenie nowego urzędu.

>>> Czytaj też: "Marka Polski poprawia się dzięki reklamom w CNN"

Pojawiają się jednak inne pomysły.

– W krótkim okresie należy skoncentrować działalność WPHiI na prestiżowych projektach promocyjnych, docierających do dużej rzeszy odbiorców, zamiast dzielenia ograniczonych funduszy na dużą liczbę małych projektów, nieprzynoszących – jak się wydaje – pożądanych efektów – mówi Andrzej Malinowski.

Potrzebny konkurs

Dodaje, że należy również rozpisać otwarty konkurs na strategię promocji kraju, zawierającą zarówno promocję gospodarczą, jak i turystyczną, polityczną, historyczną, kulturową, turystyczną itp. Nad realizacją takiego planu powinien czuwać nowy departament w Ministerstwie Gospodarki, który przydzielałby pieniądze na zasadach konkursowych organizacjom pozarządowym.

– Może ktoś wreszcie zrozumie, że na profesjonalnej promocji nie warto oszczędzać – tłumaczy prezes KIG.

A ma to szczególne znaczenie, gdyż, jak podkreśla dyrektor generalny Związku Rzemiosła Polskiego Elżbieta Znosko-Łapczyńska, zbliża się czas polskiej prezydencji w Unii, a to najlepszy moment, aby zintensyfikować wszystkie działania prezentujące Polskę i jej potencjał gospodarczy.

>>> Czytaj też: "Promocja przed Euro 2012 będzie kosztować 100 mln zł"

OPINIA

Marcin Kaszuba

ekspert Ernst & Young

Polsce brakuje markowego produktu, który sprzyjałby tworzeniu pozytywnych skojarzeń. Strategia promocyjna powinna więc polegać na traktowaniu kraju jako produktu. Dlatego z podziwem patrzę na kampanię skierowaną do inwestorów zagranicznych „Poznań – miasto know-how” i zastanawiam się, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł „Polska know-how”? Kryzys wydaje się naszym sprzymierzeńcem. Międzynarodowe korporacje, szukając oszczędności, generują je w Polsce, podnosząc jakość świadczonych usług. Te dwa atrybuty pozwalają na reklamowanie Polski jako lekarstwa na kryzys. Biorąc pod uwagę wyróżniającą się kondycję polskiej gospodarki, warto zastanowić się, czy jej promocja nie powinna stać się priorytetem w działaniach propagujących nasz kraj.

Systematyczne upowszechnianie przesłania, że rozwijamy się pomimo kryzysu, jesteśmy najwięksi w regionie, mamy najwięcej ludności, co przekłada się na nasz potencjał: silne ośrodki akademickie, dwa miliony studentów i dobrą reputację polskich pracowników – przyczyniłoby się do zbudowania unikalnej marki Polski.