Towarzystwa, którym Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wytknął nieprawidłowości, najczęściej zmieniają zapisy w umowach. Jednak inni ubezpieczyciele usiłują nadal stosować klauzule uznane za niekorzystne dla klientów.

Klienci, którym towarzystwo odmówi wypłaty lub ograniczy wysokość odszkodowania w oparciu o zapisy podobne do umieszczonych w rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonym przez UOKiK, mają ułatwione zadanie w dochodzeniu swoich roszczeń.

Racja klienta

– Nawet jeśli wpis dotyczy określonego towarzystwa, to również inni ubezpieczyciele nie mogą stosować takich zapisów – mówi Krystyna Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

>>> Czytaj też: "Jaworski: Co wolno powiedzieć o ubezpieczycielach"

Oznacza to, że w przypadku sporu klienci mogą liczyć na szybką i łatwą wygraną, bo takie zapisy nie powinny się znajdować w żadnych umowach. Dlatego ubezpieczyciele powinni śledzić postanowienia Urzędu i modyfikować swoje warunki ubezpieczeń. Ale jak pokazuje ostatnio wymierzona PZU kara, nie zawsze to robią.

Na przykład zastrzeżenia Urzędu wzbudził zapis stosowany przez PZU, mówiący o tym, że ubezpieczeniem nie są objęte szkody w pojeździe wprowadzonym nielegalnie na obszar celny UE. Przesłanką nielegalności może być m.in. podanie w zgłoszeniu celnym lub innym dokumencie nieprawdziwych danych. Zapis taki jest do tej pory w warunkach umów AC, mimo że już we wrześniu 2007 r. Urząd wpisał podobną klauzulę w umowach stosowanych przez Wartę do rejestru.

Nie oznacza to jednak, że osoby, które zaniżyły wartość samochodu w zgłoszeniu celnym, a taka jest najczęściej podstawa do odmowy wypłaty odszkodowania, mogą spać spokojnie. Urząd zakwestionował tylko nieprecyzyjne sformułowanie, nieokreślające, o jakie dokumenty i o jakie dane chodzi.

Na szczęście dla uczciwych użytkowników aut taki przepis rzadko jest wykorzystywany jako podstawa do odmowy wypłaty.

Przedstawiciele towarzystw tłumaczą nieoficjalnie, że tego typu zapisy służą do odmawiania wypłat w przypadku trudnych do udowodnienia prób wyłudzeń. Jeśli nie mają wystarczających dowodów, żeby poinformować prokuraturę, to przynajmniej odmawiają wypłaty pieniędzy. Jeśli klient nie odwołuje się, obawiając się badania sprawy przez sąd, jest to sygnał, że mogło chodzić o wyłudzenie.

Składkę trzeba oddać

Mimo że Urząd już kilkukrotnie wypowiadał się w kwestii zwrotu składek za niewykorzystany okres ubezpieczenia, to wciąż ta sprawa przewija się w różnych konfiguracjach. Urząd przypomniał, że kodeks cywilny przewiduje, że składkę oblicza się za czas trwania odpowiedzialności ubezpieczyciela. W przypadku wygaśnięcia umowy przed upływem okresu, na jaki została zawarta, ubezpieczającemu przysługuje zwrot składki za okres niewykorzystanej ochrony ubezpieczeniowej. Towarzystwo, rozliczając polisę, musi po prostu policzyć, ile dni zostało do końca trwania umowy i za ten okres oddać składkę.

Dlatego ostatnio zakwestionowano zapis PZU, które przy rozliczeniu chce też brać pod uwagę niewykorzystaną sumę ubezpieczenia. Oznacza to, że jeśli klient miał szkodę i towarzystwo wypłaciło już 50 proc. sumy ubezpieczenia, to składkę do zwrotu też pomniejsza się o 50 proc.

W marcu 2009 r. do rejestru trafił też zapis stosowany przez Compensę, która przewidywała odmowę zwrotu składki, jeśli wypłaciła jakiekolwiek odszkodowanie. Obecnie zwrot składki nie przysługuje, jeśli wypłacone świadczenie jest równe sumie ubezpieczenia.