Kryzys kredytowy w różnym stopniu dotknie różne państwa. W najmniejszym stopniu Czechy (gdzie poziom depozytów oszczędnościowych jest wysoki) i Polskę, która uniknęła recesji i mniej uzależniła się od napływu zagranicznego kredytu. Najbardziej ucierpią Bułgaria, Rumunia oraz Węgry. W ostatnim z tych państw dynamika PKB będzie niższa niż w eurostrefie.

"Ożywienie w eurostrefie poprawiło ostatnio wskaźniki wyprzedzające koniunktury: produkcję przemysłową i eksport. Jednak perspektywy wzrostu dla regionu w 2010 r. i na dalsze lata, nie należy przeceniać - rządy muszą zacieśnić politykę fiskalną, a kryzys kredytowy utrzymuje się" - napisali analitycy w cotygodniowym komentarzu (Local Markets Mover).

>>> Czytaj też: Jest pomysł na wyhamowanie kredytów w euro w Europie Wschodniej

"Najnowsze dane wskazują, iż ekspansja kredytu w pięciu państwach regionu nie przestaje wyraźnie zwalniać. Jego przyrostowi zaszkodziły ograniczenia po stronie podaży, jak i popytu, ale wygląda na to, iż głównym powodem jest słaba kondycja sektora bankowego eurostrefy" - dodają.

Według analityków francuskiego banku, pożyczki banków eurostrefy dla nowych państw UE w regionie, hamują w nich ekspansję kredytu od końca 2008 r. Tymczasem wskaźnik pożyczek do depozytów we wszystkich krajach, z wyjątkiem Czech przekroczył 100 proc. (W Polsce wartość pożyczek przekroczyła wartość depozytów w 2007 r., kiedy rozkręcił się boom kredytowy i mieszkaniowy - PAP).

>>> Czytaj też: Wiara w Stary Kontynent wciąż silna

"Przewidujemy, iż ta sytuacja utrzyma się w 2010 r., ponieważ przyrost wskaźnika nierentownych pożyczek zaszkodzi gotowości europejskich banków, mających największy udział w sektorze bankowym regionu, do finansowania go" - zaznaczają. "Z tych powodów spodziewamy się, iż ożywienie w Europie Środkowo-Wschodniej będzie płytkie, a powrót do przedkryzysowej dynamiki gospodarczego wzrostu w najbliższych kilku latach jest wysoce nieprawdopodobny" - twierdzą.

Boom kredytowy w regionie, który utrzymał się do 2008 r., zdaniem analityków był kluczowym czynnikiem modelu wzrostu napędzanego przez popyt wewnętrzny. Osłabienie go spowoduje, iż różnica w dynamice wzrostu między regionem, a eurostrefą znacznie się zawęzi, a w 2010 r. w zestawieniu z eurostrefą region może nawet potencjalnie wypaść gorzej.

>>> Czytaj też: Europa Wschodnia nie traci wiary w gospodarkę rynkową