W poniedziałek pallad drożał czwarty dzień z rzędu, zmierzając w stronę najdłuższej hossy od 16 listopada. Metal w natychmiastowej dostawie wzrósł prawie o 1,1 proc. do 460,02 dolarów za uncję, czyli do najwyższego poziomu od czerwca 2008 roku.

Platyna zwyżkowała o 1,8 proc. do siedemnastomiesięcznego maksimum 1 628,50 dolarów za uncję. Oba metale są stosowane przy produkcji katalizatorów, które zmniejszają zanieczyszczenie powietrza przez spaliny samochodowe. 

Obecne wzrosty korespondują także ze zwyżką cen złota, które podrożało w związku ze spadkiem wartości dolara. Kruszec w natychmiastowej dostawie podskoczył rano w Londynie o 5,47 dolarów, czyli 0,5 proc. do 1 136,40 dolarów za uncję. Poza dolarem do umocnienia złota przyczynia się zaniepokojenie rynków sytuacją finansów publicznych w Grecji.

CZYTAJ TAKŻE: Cena złota może skoczyć do 1500 dolarów za uncję

„Platyna i pallad są bardziej związane z cyklem koniunkturalnym niż złoto i srebro ze względu na ich wykorzystanie w globalnym przemyśle samochodowym” – napisał dzisiaj w nocie Stefan Graber, analityk z Credit Suisse – „Ponieważ zakładamy umacnianie się odrodzenia w globalnej gospodarce, należy sądzić, że nadchodzących miesiącach platyna i pallad będą szybciej drożeć od złota i srebra”.

Zasoby palladu na platformie handlowej ETF Securities wzrosły w zeszły piątek o 2,6 proc. do rekordowej ilości 679,9 tys. uncji. Także zasoby srebra wzrosły do rekordowego poziomu 24,3 mln uncji. W poniedziałek srebro w natychmiastowej dostawie zwyżkowało w Londynie o 1,2 proc. do 18,625 dolara za uncję.