Bank przypomina, że Polska była jedyną gospodarką Unii Europejskiej, która nie zanotowała spadków podczas kryzysu kredytowego.

“Jeśli gdzieś w regionie dojdzie do wzrostu stop procentowych, to tym krajem będzie Polska” – mówi Roy MacFarquhar, ekonomista Goldmana – „Wraz ze stopniowym zwiększaniem się tempa rozwoju gospodarczego, trzeba będzie podnieść stopy”.

Polska, gdzie produkcja jest blisko posiadanego potencjału, zacieśni politykę monetarną jeszcze przed swym sąsiadem, Czechami, które nalezą do najbardziej zorientowanych na eksport gospodarek regionu i które będą unikać podsycania zysków korony, co może zagrozić odrodzeniu – twierdzi MacFarquhar. 

Argumentuje on, że generalnie politycy w Europie Wschodniej, regionu najbardziej dotkniętego przez kryzys globalny, nie będą zbytnio się spieszyć w ślad za kolegami z zachodu w luzowaniu polityki monetarnej, gdyż gospodarki te w większości rozkręcają się wolniej niż USA i Niemcy.

Jeśli gospodarki w regionie wciąż borykają się z problemami strukturalnymi to Polska i Czechy są „najsilniejsze” wśród 10 krajów, które przystąpiły do Unii Europejskiej w 2004 roku. Te dwa kraje „ucierpiały wskutek globalnego szoku w dziedzinie handlu, ale weszły w kryzys z solidnym systemem finansowym, tak więc szok handlowy nie został zwielokrotniony w wyniku krachy finansowego”. 

Czeski bank centralny może podnieść stopy procentowe pod koniec roku, wzorując się na Europejskim Banku Centralnym – uważa MacFarquhar. Według Goldmana, EBC ruszy stopy w czwartym kwartale. Na świecie do tej pory odwrót od polityki cięcia stóp zasygnalizowały Australia, Norwegia i Izrael. 

W Polsce nie będzie aż takiego pośpiechu do windowania kosztów pieniądza. Według ekonomisty Goldmana, podstawowa stopa procentowa w Polsce pozostanie na poziomie 3,5 proc. do końca pierwszego półrocza, po czym nastąpi podwyżka do 4 proc., ale w dwóch etapach.

MacFarquhar wskazuje, że istnieje ryzyko szybszych podwyżek niż trzecim kwartale, jeśli nowa Rada Polityki Pieniężnej okaże się „zaskakująco jastrzębia”.